Kolorowo.

Odwiedziliśmy niedawno wystawę kwiatów. Były tam przeróżne gatunki, niektóre piękne i cieszące oczy inne znacznie mniej, jedne wydzielały przyjemną woń podczas gdy część odrzucała zapachem. Ku zdziwieniu większości gości były tam nie tylko rośliny całkiem żywe w doniczkach, ale także cięte sztuki i bukiety jak również sztuczne. Wazony, w których wszystkie kwiaty były umieszczone, też przykuwały wzrok. Niektóre bardziej niż zawartość. Prawie nie było dwóch takich samych, różniły się wielkoścją i kształtem. Stały tam wielkie wazony, a nieopodal małe wazoniki, wysokie i niskie, podłużne i pękate, okrągłe i kanciaste. Z większości zapomniano odlepić etykiety, dzięki czemu można było dowiedzieć się, że są one produktami Glassworks.
Tak oto obecność na wystawie kwiatów zmieniła się w zaciekawienie wazonami i innymi produktami firmy Glassworks, ktòre nie tylko są ładne ale też wysokiej jakości.
Oby więcej takich okazji.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.