Pod dywan
Dopalacze to ostatnio dość ważki temat. Można by nawet powiedzieć, że świeczniki dzisiejszych mediów są wyłącznie platformami do ostrzegania przed zgubnymi skutkami ich zażywania. W środowisku ludzi nastawionych do obecnie miłościwie nam panującej władzy raczej nie przychylnie, zresztą do jakiejkolwiek władzy nastawionych nie przychylnie, wskazuje się na głupotę ludzi którzy takie nie sprawdzone substancje zażywają i oczywiście na dureństwo urzędników, którzy wszystko chcą wymusić zakazem. W środowiskach bardziej umiarkowanych wskazuje się na fakt, że mniej znane toksykologom, a przez to właśnie o wiele bardziej niżeli klasyczne narkotyki niebezpieczne dopalacze zażywane są przede wszystkim dla tego, że są bardzo łatwo dostępne. Namierzenie sklepu z takimi oszałamiaczami nie stanowi żadnego problemu, a dodatkowo każdy zainteresowany może tego rodzaju substancje bez najmniejszego nawet kłopotu zamówić przez internet na jednej z wielu stron. Warto jednak zastanowić się, powyciągać z zakamarków pamięci, względnie z archiwów internetowych odpowiednie fakty i obraz zatroskanego społeczeństwem rządu, który właśnie w lato, kiedy to najwięcej młodzieży potencjalnie sięgnąć może po dopalacze i oczywista sprawa natychmiast ulec zatruciu, postanawia podjąć walkę ze złymi sprzedawcami złych substancji zaczyna się chwiać. Oto bowiem pierwsze sygnały o dopalaczach uważny czytelnik może bez problemu wyłowić z kilkuletnich nawet nagłówków gazet. Już w roku 2009 zdarzały się wzmianki o tajemniczych substancjach, zwanych dopalaczami, nie znanych związkach chemicznych, które działają psychoaktywnie, a w przypadku zatrucia wręcz destrukcyjnie. Dziś głównoźródlane media opowiadają o niesłychanym wzroście zatruć tymi substancjami. Rząd wytacza kolejne armaty. Kolejna wielka akcja policji, która nie przynosi zbyt daleko idących skutków. Kolejna interwencja sanepidu. Kolejny sklep zamknięty, tylko po to, by na jego miejsce powstały dwa nowe. Tym czasem wśród roślin, rosnących nawet w Polsce, jest całkiem sporo takich, które powodują psychoaktywny efekt, że wystarczyłoby zdecydowanie dla każdego. Przynajmniej, gdy do szpitala trafi podtruty łysiczkami lancetowatymi czy innym muchomorem sromotnikowym pacjent, personel posiada odpowiednie procedury na taki wypadek. Dla czego więc po prostu nie zalegalizować grzybów, podobnie jak dzieje się to z alkoholem, którego toksyczne i uzależniające działanie jest przecież znane bardzo wielu osobom?
Komentarze
Prześlij komentarz