Przeprowadzka
Witajcie,
Moja ciocia, w związku z tym, że dostała propozycję lepszej
pracy, tyle, że w innym mieście, zdecydowała się na przeprowadzkę. Jako że jest
samotną kobietą, zadzwoniła do mnie, by poprosić mnie o pomoc w owej
przeprowadzce. Oczywiście się zgodziłem. Wziąłem, więc wolny dzień w pracy i
pojechałem do cioci. Ciocia stwierdziła, że samochód jest zamówiony na
popołudnie, więc mamy trochę czasu na pakowanie. Okazało się, że większość
rzeczy, ciocia spakowała już sama do pudeł i worków. Najdelikatniejsze rzeczy
jednak zostawiła, bo jak przyznała, sama mogłaby coś zniszczyć, a strata była
by tym boleśniejsza, że te delikatne i drogocenne przedmioty były szkłem
stołowym i dekoracyjnym, które ciocia zapamiętale kolekcjonowała, co było
doskonale widać w praktycznie każdym pomieszczeniu jej mieszkania. W pokojach
dumnie stały świeczniki, wazony, półmisy, wazy, zastawy stołowe i wszystko, co
tylko można sobie wyobrazić szklanego. Zadanie faktycznie było trudne, bo szkło
było bardzo wysokiej jakości, większość zdecydowana była produktami firmy
Glassworks, a jak wiadomo im lepszej jakości szkło, tym bardziej kruche.
Oczywiście ciocia nie ograniczała swych zainteresowań do szkła dekoracyjnego,
bo i zwykłe szkło stołowe u cioci było nie zwykłe. Literatki i szklanki, były
ślicznie malowane w przeróżne wzory, a gdy się w nie stuknęło, dźwięk był
krystaliczny. Filiżanki były porcelanowe, tak delikatne, że od samego patrzenia
mogły się rozbić... Wszystko to, osobno trzeba było okładać, papierem,
ręcznikami i czym się tylko dało. Szczególnie jeden wazon i świecznik były
problematyczne, bo ciocia zaszalała nabywając te dwa przedmioty i były one
tyleż piękne, co i gigantyczne. Ciocia wręcz z nabożną czcią zdjęła pierw
wazon, a potem świecznik z komody i przypominając o konieczności najwyższej
ostrożności, poprosiłabym pomógł jej zapakować owe dwa okazy. Po mniej więcej
czterech godzinach, wszystko bezpiecznie zostało zapakowane i oczekiwaliśmy
teraz na firmę przeprowadzkową.
Firma przyjechała na umówioną godzinę i panowie, bardzo sprawnie
wszystko załadowali na pakę samochodu, po czym ruszyliśmy w drogę do nowego
mieszkania. Gdy dotarliśmy na miejsce, ci sami panowie, poczęli bez zbędnej
zwłoki, wnosić meble do mieszkania i wszystko przebiegało sprawnie do momentu,
gdy jeden z panów, niosąc ukochany wazon cioci, nie potknął się na progu...
Próbował rozpaczliwie, odzyskać równowagę, w tym celu odruchowo jego prawa ręka
wystrzeliła w bok i w górę. Choć wazon opakowany był w ręczniki, to i tak
rozległo się głuche uderzenie i zawiniątko z ręcznika, zmieniło nieco kształt. Pan,
co prawda się nie przewrócił, ale i tak nie było widać radości na jego twarzy.
Ciocia zamarła bez ruchu. Szybko, pracownik firmy przeprowadzkowej, postawił
wazon na komodzie, ja rozwinąłem ręcznik i okazało się, że ucho wielkiego
wazonu jest odłamane. Ciocia ukryła twarz w dłoniach, pracownik pobladł. Drugi
pan, pojawił się natychmiast, był kierownikiem pozostałej dwójki. Popatrzył na
wazon, po czym podszedł do cioci i zapewnił ją, że ich firma ma ubezpieczenie
na takie wypadki i oczywiście pokryje ono powstałe straty. Pracownik, który
niósł ów wazon, natychmiast opisał całą sytuację kierownikowi, po czym
przeprosił ciocie. Ciocia nadal załamana rzekła, że nie bardzo wie gdzie teraz
zdobędzie taki wazon, a ten był jej ulubionym. Wszyscy staliśmy w zakłopotaniu.
W pewnej chwili mnie olśniło i zapytałem ciocię, czy ten wazon jest firmy
Glassworks? Ciocia odrzekła, że tak. Więc nie ma problemu - powiedziałem do
cioci - Glassworks robi również szkło na zamówienie, zatem po prostu złożymy
zamówienie na identyczny wazon i będzie ok. Ciocia uśmiechnęła się i zapytała
czy naprawdę można zamówić identyczny? Odrzekłem, że tak, niema z tym problemu.
Pracownik firmy i jego przełożony, wyraźnie się odprężyli, a ciocia powoli
zaczęła nabierać ponownie normalnego koloru twarzy. Pracownicy już bez dalszych
przygód, dokończyli swoje zadanie i w miłej atmosferze, pożegnali się, po czym
odjechali. Ja pomogłem cioci ogarnąć wszystkie pakunki i po układać jej
drogocenne szkło stołowe i dekoracyjne, a ocalały świecznik, zajął należne mu pierwszorzędne
miejsce, obok niego zaś, było puste miejsce, które niebawem miał zająć nowy
wazon cioci, następca tego, który ucierpiał.
Komentarze
Prześlij komentarz