Winno.

Wiele z nas lubi pic wino, samotnie lub ze znajomymi, do posiłku lub do filmu. Nie zawsze wiadomo czy dobrze to robimy.
Zapoznajmy się z tematem odpowiednich przyrządów i naczyń do serwowania tego trunku.

Oczywiście najpierw należy otworzyć butelkę, coraz więcej win jest zakręcanych co wbrew obawom laików jest tak samo dobrym zamknięciem jak korek – może nawet lepszym. Jeśli butelka, którą chcemy otworzyć jednak została zakorkowana będziemy potrzebować korkociągu. Nie używajcie jednak automatycznych, jest to sposób „na lenia” a dodatkowo niszczy korki. Absolutnym minimum jest otwieracz ręczny z dźwigniami ułatwiającymi wyjęcie korka po wkręceniu świdra. Lepszym modelem jest klasyczny model zwany barmańskim, jest on bardziej efektowny i satysfakcjonujący.
Przydać może się także nalewak do wina w sytuacji gdy nie posiadamy karafki, wkładamy go w szyjkę butelki co ułatwia nalewanie wina do kieliszków. Korek/zatyczka, często oferowany w zestawach akcesoriów, jest zbędny – wino powinno się natlenić, co innego gdy chcemy resztę odłożyć na dłużej.

Po czynności otwarcia nie polewajmy wina od razu – chwila na natlenienie oraz wyrównanie temperatury. Warto posiadać karafkę i do niej przelać wino – przyspieszy to powyższe procesy a dodatkowo będzie wygodniejsze, zwłaszcza jeśli mamy zamiar wypić całą butelkę w niedługim czasie.
Karafki znajdziemy w ofercie wielu hut i sklepów, najczęściej pod hasłem szkło stołowe.
W tym samym miejscu umieszczane są kieliszki do win – często niewłaściwie nazywane lampkami. Jego kształt zależy od gatunku wina jakie spożywamy. Uniwersalnym, a jednocześnie najlepszym do degustacji, jest taki o dużej czaszy, pękaty i zamykający się u góry – taki kształt zapewnia kumulowanie się aromatów w obrębie czaszy przez co są one dla nas bardziej intensywne. Nóżka długa, wąska z szeroką podstawą zapewniającą stabilność.


Odpowiednich naczyń do tego celu polecam szukać na stronie internetowej huty Glassworks, na szczególną uwagę zasługują karafki tej marki.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.