Praca Na Konkurs
Witajcie,
Wczoraj pisałem wam o konkursie malarskim, który ogłosił
nasz szef w firmie. Przypomnę, że chodziło o to, by jak najwierniej i jak
najlepiej namalować, lub narysować jakiś element szkła dekoracyjnego, lub
stołowego firmy Glassworks. Mają to być wyłącznie prace ręczne, zatem żaden
program graficzny przyjść z pomocą nie może...
Jak zapewne pamiętacie, zgłosiło się do mnie dwoje
współpracowników, by namalować coś z mojej dosyć bogatej kolekcji szkła
dekoracyjnego i stołowego. Tak też się stało, Marek i Gosia, przybyli wczoraj
późnym popołudniem i pijąc kawę, naradzaliśmy się, kto co namaluje. W końcu po
pół godzinie, każde z nas, miało przed sobą, wybrany przez siebie przedmiot. Ja
wybrałem sobie świecznik, na trzy świeczki. ~Ładny, nie za duży, dosyć prosty do
namalowania - przynajmniej tak mi się wydawało...
Generalnie, jak już zapewne wam wiadomo, żaden produkt
Glassworks, nie jest banalny, także i ten świecznik, banalny nie jest, ale
wydawał się możliwy do jakiegoś sensownego namalowania przez amatora.
Gosia wybrała wazon i to taki z grubej rury, gdyż wazon jest
spory, misternie ręcznie wykonany, z skomplikowaną mozaiką wzorów, jednym
słowem dziewczyna zaszalała...
Marek zaś wybrał sobie dzban, nie wielki, ale piękny,
ręcznie robiony, stylizowany na zabytkowy dzban gliniany.
Po dokonaniu wyboru, każde z nas wzięło pędzle i farby w
dłoń i w skupieniu poczęliśmy malować. Szybko przekonałem się, że namalowanie
mojego świecznika, pozornie tylko wydawało się w miarę proste. Niestety,
zużyłem chyba tonę papieru podczas tego przedsięwzięcia. Jedynie mogę się
trochę pocieszać, że nie tylko ja przeszacowałem swoje zdolności, gdyż Marek,
również miał problemy, czego wyrazem było, co jakiś czas padające z jego ust
słowo, nienadające się do publikacji...
Najlepiej radziła sobie Gosia i obaj zerkaliśmy zazdrośnie
na jej pracę, która w zastraszającym wręcz tempie, wyłaniała się z pod jej
ręki, gdy tym czasem my darliśmy kolejne kartki, z nieudaną częścią pracy.
Około dwudziestej, zrobiliśmy przerwę na kolację i na chwilę
odłożyliśmy nasze świeczniki, wazony i dzbany. Gosia była bardzo zadowolona i z
sympatyczną wesołością podśmiewała się z nas, jednocześnie próbując nam trochę
podpowiadać, jak powinniśmy malować i na czym się skupić. Jej praca już była
prawie ukończona i jej wazon dumnie prezentował się na papierze. Ja miałem niej
więcej połowę świecznika, a Marek nieco większą połowę dzbana. Po kolacji,
wzięliśmy się do dalszej pracy, z pełną determinacją. Około godziny dwudziestej
trzeciej, skończyłem, jako ostatni. Mocno zmęczeni, ale zadowoleni,
przyglądaliśmy się swoim pracom. Gosi była bez spornie najlepsza. Idealnie
oddawała piękno wazonu, bardzo starannie odwzorowała, każdy detal. Marek, też
dał radę, może trochę kolorystyka nie taka jego dzbana była względem oryginału,
ale reszta idealna. Ja, jakoś mi się udało... Jak na moje oko uznałem, że może
być. Gosia stwierdziła, że surowo się oceniam, gdyż świecznik jest dobry i
wcale specjalnie nie odstaje od swojego pierwowzoru.
No cóż... Jury to oceni...
Choć zmęczeni, to jednak uśmiechnięci, żartując,
posiedzieliśmy jeszcze trochę, a potem pożegnaliśmy się i Marek wraz z Gosią,
udali się do swoich domów.
Dziś nasze prace zostały oddane i teraz pozostaje tylko
czekać.
Komentarze
Prześlij komentarz