Hania
W
trakcie przebywania w Rabce udało mi się nawiązać też przyjaźń.
Hania, początkowo pani Hania, była starsza ode mnie o 3 lata i obsługiwała komorę do krioterapii. Jej rola w zasadzie mogłaby kończyć się na wpuszczeniu pacjenta do komory, ustawieniu czasu i temperatury a później tylko kontrolowaniu czy nic niepożądanego się nie dzieje.
Ona podchodziła jednak o wiele bardziej sumiennie do tej roli.
Poprzez mikrofon i głośnik rozmawiała z pacjentami, widzieć się można było przez szybę w drzwiach. Niejednokrotnie wchodziła do kabiny razem z pacjentem – komora była duża, mogły odbywać się w niej również grupowe zabiegi i takie też tam się odbywały.
Ja zawsze trafiałam na indywidualne sesje, przez co dużo rozmawiałyśmy i zdążyłyśmy się poznać. Pod koniec turnusy byłyśmy już właściwie zżyte ze sobą i zaprzyjaźnione.
Prezent dla Hani był więc bardziej prezentem na pożegnanie przyjaciółki niż w podzięce za zabiegi. Otrzymała coś, co właściwie sama sobie wybrała – pewnego dnia, gdy byłą po pracy, wybrałyśmy się razem do sklepu z szkłem i porcelaną, oglądałyśmy prawie wszystko.
Szczególną uwagę Hanki przyciągało szkło stołowe, najbardziej podobał się jej komplet mis i salaterek firmy Glassworks. Nie była zdziwiona gdy go dostała, jednak skrzyczała mnie za zbyt drogie prezenty – i tak widać było, że bardzo się cieszy.
Po dziś dzień utrzymujemy kontakt, i planujemy kolejne spotkania.
Hania, początkowo pani Hania, była starsza ode mnie o 3 lata i obsługiwała komorę do krioterapii. Jej rola w zasadzie mogłaby kończyć się na wpuszczeniu pacjenta do komory, ustawieniu czasu i temperatury a później tylko kontrolowaniu czy nic niepożądanego się nie dzieje.
Ona podchodziła jednak o wiele bardziej sumiennie do tej roli.
Poprzez mikrofon i głośnik rozmawiała z pacjentami, widzieć się można było przez szybę w drzwiach. Niejednokrotnie wchodziła do kabiny razem z pacjentem – komora była duża, mogły odbywać się w niej również grupowe zabiegi i takie też tam się odbywały.
Ja zawsze trafiałam na indywidualne sesje, przez co dużo rozmawiałyśmy i zdążyłyśmy się poznać. Pod koniec turnusy byłyśmy już właściwie zżyte ze sobą i zaprzyjaźnione.
Prezent dla Hani był więc bardziej prezentem na pożegnanie przyjaciółki niż w podzięce za zabiegi. Otrzymała coś, co właściwie sama sobie wybrała – pewnego dnia, gdy byłą po pracy, wybrałyśmy się razem do sklepu z szkłem i porcelaną, oglądałyśmy prawie wszystko.
Szczególną uwagę Hanki przyciągało szkło stołowe, najbardziej podobał się jej komplet mis i salaterek firmy Glassworks. Nie była zdziwiona gdy go dostała, jednak skrzyczała mnie za zbyt drogie prezenty – i tak widać było, że bardzo się cieszy.
Po dziś dzień utrzymujemy kontakt, i planujemy kolejne spotkania.
Komentarze
Prześlij komentarz