Zima

Mimo, że zima zaczyna się 22 grudnia to tak naprawdę jej początków w Polsce można wypatrywać już w listopadzie, a nierzadko w październiku.
Nie trzeba ich jakoś szczególnie szukać – niskie temperatury i epizodyczny ścni8eg nawiedzają nas od listopada nieustannie.
Zapewne według statystyki tyle samo ludzi tę porę roku uwielbia co ją nienawidzi.
Ja jednak należę do zagorzałych przeciwników zimy i gdyby tylko było to możliwe to chętnie bym ją zlikwidował.
Postanowiłem odciągnąć swoją uwagę od mroźnego wiatru i zajawek śniegu wprowadzając nieco wiosny do domu.
Potrzebowałem najpierw zaopatrzyć się w nowy wazon lub flakon – poprzednie dwa zostały pozbawione życia przez kota, dobrze zrobił bo teraz mogę kupić nowszy.

Jako, że nie chciałem ruszać się zbyt Dalego w takich okropnych warunkach wybrałem się do najbliższego znanego mi sklepu, w którym mógłbym zakupić takie naczynie.
Rozejrzałem się, poprosiłem sprzedawcę o poradę i z mnogości różnych egzemplarzy do wyboru pozostały mi trzy.
Dwa z nich pochodziły z małopolskiej firmy Glassworks, jeden z Krosno S.A.
Wszystkie były bardzo ładne i wiedziałem, że którego z nich bym nie wybrał to po jego rozbiciu pozostałe dwa będą kolejnymi na liście.

Ostatecznie zdecydowałem się na wąski szklany wazon z Glassworks.
Z wazonem w torbie poszedłem do kwiaciarni na pobliskim targu, zaopatrzyłem się w kwiaty różnego koloru i gatunku. Tak, aby wprowadzić i różnorodność kolorystyczną i piękny zapach.
udało mi się wypędzić zimę przynajmniej z domu, niestety na to, co poza domem, nie mam wpływy.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.