na wyciecze

 cześć wszystkim    dzisiaj jak zawsze napisze co nieco o szkle pisałem wam ostano o urodzinach teraz  napisze wam  o  mojej  wyciecze do Tarnobrzegu, ogóle na  wycieczkę wybrałem sie przypadkowo spotkałem sie z kolegą tak ze dwa dni temu na piwko  o 22 i mi mówi ze jedzie o 3 po towar czy jade z nim na początku kminie no co ty nie jade ae później bo krótkiej na mowie sie zgodziłem cos sie zawsze pozwiedza a wiec jedziemy  spotykamy sie o 3 pod jego blokiem i jedziemy  dojedzmy na jakąś  12  i mamy czekać 2 godziny nz załadunek wiec idziemy na  chwile na miasto zjedliśmy mały obiad i  chodzimy sobie po rynku az w pewnej chwili dojrzałem  bardzo ciekawy sklepik ze szkłem po chwili  idziemy do niego po wjeciu  do sklepu wpadło w moje oczy bardzo ciekawych rzeczy np  tortownica bardzo ładna i stara  była firmy Glass Works no była bardzo ładna ale ciężko Bedzie mi tak opisać drugą rzesza  były  kufle wiecie takie z lat 90 kurde cos pięknego i to z pokrywką dawno nie widziałem czegoś takiego  wiec postanowiłem je kupić tylko w sumie zapomniałem o jednym wam powiedzieć  to jest sklep z używanym szkłem i jest tu wiele szkła z lat 90 80 a wiec wracając kupiłem szkło i wracamy bo  trochę czasu nam zajęło z tym sklepie a tu załadunek a wiec wracamy na jakaś 24  do Kielc na powrocie spokojnie dobra to na tyle na dzisiaj do  następnego narzazie 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.