Magiczny Stolik


Witam,

Wczoraj wracając z pracy, w zupełnie nieplanowanym wyskoku, wszedłem do sklepu, ze szkłem dekoracyjnym, oraz stołowym. Tak mnie natknęło po prostu, bez wyraźnej potrzeby. Gdy tylko wszedłem, a miła pani, z obsługi, która już mnie doskonale zna, uśmiechnęła się serdecznie na powitanie, natychmiast moją uwagę zwróciła nowość, której tu wcześniej nie było. Tą nowością był szklany stolik. Generalnie żadna to nowość, szklane stoliki są znane od dawna i w niektórych domach, są istotnym elementem dekoracyjnym, natomiast u mnie jakoś mimo mojego zamiłowania do szkła stołowego i dekoracyjnego, taki stolik nie zagościł.

Ten stolik, jednak natychmiast zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Szkło blatu, było jakby złociste, wyglądało to tak, jakby w tafli szkła blatu, znajdowała się domieszka złota. Brzegi, również były jakby złote. Podstawa natomiast była chromowana, naprawdę stolik zrobił na mnie wrażenie. Gdy zobaczyłem jego cenę, mój optymizm nieco osłabł. Niestety, stolik był piękny, produkcji nie byle jakiej, bo samej firmy Glassworks, więc kosztować swoje musiał. Po dumałem, pomyślałem, ale mimo to nim podjąłem decyzję, uznałem, że trochę ochłonę, gdy pochodzę między półkami z pięknymi szklanymi kielichami, dzbanami, wazonami, świecznikami i innym pięknym szkłem Glassworks. Tak naprawdę próbowałem oszukać sam siebie, gdyż w głębi ducha doskonale wiedziałem, że ten stolik, jest już mój.

W końcu udałem się do kasy, podałem pani kartę kredytową i powiedziałem, że biorę ten stolik szklany. Pani się uśmiechnęła i widząc moją rozterkę wewnętrzną, stwierdziła, że jako stałemu klientowi, da mi pięć procent zniżki. Autentycznie się ucieszyłem i ostatnie wątpliwości minęły. Mam najróżniejsze szkło stołowe i dekoracyjne Glassworks, półki się uginają, więc czemu miałbym nie mieć, tak wspaniałego stolika?

Pozdrawiam serdecznie

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.