Wypadek Babci
Witam,
Parę dni temu, zadzwoniła do mnie moja babcia. Niebyło by w
tym nic dziwnego, w końcu dzwoni prawie, co dziennie, z pytaniem czy idę na
miasto, by niby przy okazji jej coś tam kupić. Jednak tamten telefon był inny,
gdyż od razu po głosie wyczułem, że coś się stało i nie dotyczyło to jej
samopoczucia, gdyż, jeśli ona się bardzo źle czuje, to ja też to od razu wy
słyszę. Bez zbędnych wstępów, ogłosiła mi, że ma katastrofę, gdyż chyba rozbiła
telewizor. Zapytałem jak to się stało, ona wyjaśniła, że chciała zetrzeć kurz,
a że defacto już władać rękami i nogami nie może, to jakoś popchnęła telewizor
i ten spadł ze stolika, przy okazji tłukąc szklany wazon, doniczkę i karafkę,
przez co jest mnóstwo bałaganu i ona nie wie, co robić. Natychmiast zapewniłem
ją, że zaraz wychodzę i będę u niej za parę minut.
Czym prędzej wzułem buty i
pobiegłem do babci. Gdy tylko wszedłem do pokoju, zobaczyłem tą „katastrofę”.
Telewizor istotnie, leżał na
dywanie ekranem do dołu, wokół były porozrzucane resztki wazonu i karafki –
nawiasem mówiąc były to prezenty ode mnie, oryginalne szkło firmy Glassworks.
Babcia siedziała na wersalce
dosyć roz trzęsiona i pierwsze jej pytanie brzmiało: - Co ja teraz będę
oglądać?
Odparłem jej, żeby się nie
denerwowała, do momentu ewentualnego zakupu nowego przyniosę jej swój
telewizor. Babcia się trochę ożywiła, bo faktycznie, jedyną jej rozrywką, był
telewizor. Natychmiast podniosłem jej odbiornik z podłogi. Był to
czterdziesto-dwu calowy kolos, z ekranem LCD starego typu. Po podniesieniu, okazało
się, że ekran jest cały, tylko okalająca go ramka, trochę odstawała. Telewizor
był ciężki potwornie, jak na dzisiejsze standardy, ale udało mi się go ustawić
na stoliku.
Potem zabrałem się za sprzątanie
resztek szklanego wazonu i karafki, które przy okazji lotu telewizora, padły ze
stolika. Okazało się również, że doniczka z kwiatem, również spadła i było mnóstwo
ziemi na podłodze. Gdy wszystko ogna=runąłem, Postanowiłem, że spróbujemy uruchomić
telewizor. O dziwo urządzenie zadziałało i już po chwili jakiś prezenter ryczał
na cały pokój. Niestety z głośnika dobiegał też brzęk plastiku, przy niższych
tonach. Zapytałem babcię czy to już tak było. Odparła, że nie, ale co tam,
ważne, że tv działa.
Ogarnąłem wszystko tak, że
wyglądało, jakby nic się nie stało, jedynie na dywanie pozostała mokra plama no
i brak pięknego wazonu i szklanej karafki firmy Glassworks, był mocno zauważalny.
Pozdrawiam.
Komentarze
Prześlij komentarz