Odlotowa Impreza


Witam,

W sobotę wybrałem się na taką imprezę w plenerze. Był to taki jakby festyn, połączony z targami szkła. Właśnie ze względu na to szkło stołowe i dekoracyjne tam się udałem. Były tam różne występy, pokazy, grill, ale też były stoiska ze szkłem dekoracyjnym i stołowym. Szybko znalazłem stoisko ze szkłem firmy Glassworks i mym oczom ukazały się piękne szklane wazony, świeczniki, szklanki, kielichy i inne szklane przedmioty. Jako jedną z atrakcji imprezy, przewidziano loty motolotnią. Ludzi było mnóstwo i chętnych do motolotni nie brakowało. Ja nie byłem jakoś specjalnie zainteresowany lotnią, gdyż mam lęk wysokości, więc nawet nie próbowałem się dostać do przelotu. Impreza była miła, motolotnie śmigały nad głowami. W pewnym momencie przypadkiem rzuciłem okiem w górę i przeszedł mnie zimny dreszcz. W jednej z motolotni, czasza, która unosi motolotnię, pod wpływem wiatru się zawinęła i dwujka pasażerów, którzy lecieli lotnią, poczęła spadać. Z racji, że byli nisko, nie mieli szans na jakąś reakcję. Szybko opadli w tłum ludzi, rozległ się potężny huk tłuczonego szkła i tłum zafalował, a ktoś zaczął krzyczeć. Byłem w pewnej odległości od miejsca niefortunnego lądowania, więc nie dokładnie widziałem, co się stało. Począłem się przemieszczać w kierunku gdzie spadła lotnia. W pewnym momencie tłum się rozstąpił i zobaczyłem kompletnie zdemolowane stoisko ze szkłem dekoracyjnym i stołowym, częściowo przykryte płachtą czaszy motolotni. Na szczęście zobaczyłem także, że dwóch pasażerów lotni, właśnie się podnosi z ziemi. Najwyraźniej nic im się nie stało poważnego, gdyż lecieli bardzo nisko. Gdy zbliżyłem się do stoiska, będącego teraz szklanym pobojowiskiem, zobaczyłem, że już dotarli do pasażerów lekarze i jednemu z nich, właśnie opatrywali rękę, którą najwyraźniej przecięło jakieś szkło ze stoiska. Niestety, stoiskiem, które stało się lądowiskiem lotni, było stoisko, ze szkłem stołowym i dekoracyjnym firmy Glassworks. Szkoda, bo takie piękne wazony mieli, nawet rozmyślałem nad zakupem jednego, no, ale teraz już nie było, nad czym rozmyślać. Stopniowo zamieszanie wywołane wypadkiem się uspokajało i obsługa poczęła sprzątać motolotnię i resztki stoiska, ze szkłem. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. Gdy impreza dobiegła końca, udałem się do domu, niestety z pustymi rękami i moja kolekcja szkła stołowego i dekoracyjnego, tym razem nie została wzbogacona.

Pozdrawiam serdecznie.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.