Prezent ślubny

Lato, to okres kiedy pary kochających się ludzi planują swoje śluby korzystając z tak pięknej pogody. Nie inaczej było z moją przyjaciółką. Ślub z swoim wybrankiem zaplanowali na połowę lipca. Jako prezent wymarzyli sobie szkło. Nie mieli konkretnych życzeń, ważne aby to było coś szklanego. Z racji tego, że panna młoda to moja najlepsza przyjaciółka chciałam aby mój prezent nie był pospolity, aby to było coś specjalnego, wyjątkowego. Odwiedziłam kilka sklepów w najbliższej okolicy, ale niestety nie znalazłam nic ciekawego. Powoli traciłam nadzieję, że uda mi się coś fajnego kupić. Jednakże, następnego dnia podsłucham w autobusie rozmowę dwójki osób. Mowa była o hucie szkła znajdującej się pod Krakowem. Jeden z rozmówców zachwalał, że owa huta specjalizuje się w szkle dekoracyjnym. To było coś czego szukam. Po załatwieniu swoich spraw wsiadłam w samochód i pojechałam do firmy Glassworks. Rozglądając się po firmowym sklepie miałam problem co wybrać. Szkło dekoracyjne jakie mieli w ofercie przerosło moje najśmielsze wyobrażenia. Trzeba przyznać, że ta firma zatrudnia kreatywnych ludzi i specjalistów, którzy wykonują owe cuda. Po dłuższym czasie wybrałam prezent dla mojej przyjaciółki i jej męża. Ciekawa jestem czy im się spodoba. Mam nadzieję, że tak. W końcu miło byłoby zobaczyć ów przedmiot w ich domu. 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.