Promocja szkła

Dzisiaj jest drugi poniedziałek sierpnia. Poniedziałek, jak ja nie lubię tego dnia. Mam przed sobą cały tydzień pracy na budowie, ciężkiej pracy. Ale nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Więc jadąc dzisiaj do pracy na drugą zmianę, przejeżdżałem przez obrzeża Krakowa i zauważyłem tłum ludzi zebranych na jakimś parkingu. Ponieważ miałem jeszcze trochę czasu postanowiłem zobaczyć co tam się dzieje, ot ludzka ciekawość. Zaparkowałem w miarę niedaleko, jakoś to o dziwo mi się udało i poszedłem zobaczyć co robi tyle ludzi w takiej lokalizacji. Okazało się, że dzisiaj swoją promocję zrobiła pobliska huta szkła Glassworks. Mieli sporo ciekawych wyrobów szklanych podzielonych na różne kategorie, takie jak: szkło stołowe, wazony, świeczniki, szkło dekoracyjne. Widać było, że zainteresowanie ludzi jest ogromne i nie było się czemu dziwić. Wyroby huty spod Krakowa były przepiękne. Nawet mi się spodobały, choć trzeba przyznać, że jestem człowiekiem mocno wybrednym. Obiecałem sobie, że zabiorę żonę na weekendzie do sklepu firmowego Glassworks, aby mogła sobie coś wybrać. Niedługo są jej urodziny, to sama sobie wybierze prezent.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.