Dowód niewinności

28 września 2016 roku. Wpis który chciałam zamieścić na blogu firmy glassworks to kradzież i posądzenie  nie właściwej osoby niewinnej. Kradzierzy szklanek barowych. Gdy na maila dostałam wiadomość że w każdym komplecie szklanek brakuje po jednej sztuce. Pytanie było czy wiem coś o tym. Oczywiście niewiedziałam bo skąd. Ktoś z firmy kto pakuje te szkło i robi dokładny opis któraś z tych osób musi mieć z tym wspólnego. Najgorsze że szef musi się o tym dowiedzieć. Nie wiem czy to będzie realne i kto mu to powie. Może napiszmy anonim i wyślijmy mu na skrzynkę mailową. To wspaniały pomysł. I teraz chwilowo zakończyłam pisanie z moją koleżanką umówiłyśmy się na jutro w kawiarni pod lipą. Spotkanie przebiegło dobrze wszystko po naszej myśli. Napisałyśmy anonim i postanowiłyśmy śledzić kto to może być i dlaczego to robi. Szklanki znikały i co do tego nie ma wątpliwości. Teraz mamy zagadkę  Zbyt dużo osób pracuje w tym miejscu  aby to rozwiązać. Firma glassworks Tadeusz wrześniak jest uczciwą firmą. Ale nie dawno przyjęto nowych pracowników. Podejrzewałyśmy kogoś kto tak naprawde nie miał z tym nic wspólnego. Postanowiłam nigdy nikogo niepodejrzewać bo te oskarżenia mogą bardziej zranić niż uderzenie fizyczne. Osoba przeznas oskarżona została zwolniona a ta która nadal kradła pracowała nadal. Aż prezes zrobił kompletną selekcję i przywrócił osobę przez nas zranioną. My natomiast nie mieliśmy już szans ją przeprosić gdyż po kilku dniach pracy popełniła samobójstwo. Czułyśmy się winne. Moje wyrzuty sumienia trwają po dziś dzień. Wniosek jest jeden nie oskarżać dopóki nie jest się pewnym na sto a nawet więcej procent. Tak zakończyła się historia trudna choć bardzo ucząca.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.