Dzbanek

Mam własny dom w dość małym miasteczku, gdzie mieszkam wraz z mężem i trójką dzieciaków. Dzieci jak to dzieci, są żywe i dość często rozrabiają. W lecie korzystając z tego czym obdarowuje nas natura gotuję kompoty dla mojej rodziny. Lepsze takie picie niż słodzone napoje z sklepu i na pewno dużo zdrowsze. Z racji tego musiałam zakupić jakiś dzbanek. Przyjaciółka poleciła mi Glassworks. Sama ma od nich dzbanek i u niej jej dzieciaki nie dają mu rady. Za jej namową zakupiłam wybrany dzbanek. Postawiłam na wytrzymałość bo przy moich urwisach wszystko może obrócić się w drobny mak. Dzbankowi przez kilka dni nic się nie działo. Dzieci nie było nim zainteresowane. Jednak pewnego dnia najmłodszy syn chciał nalać sobie kompotu i naczynie wypadło mu z rąk prosto na płytki. Marcinek się rozpłakał a ja zaniepokojona poszłam zobaczyć co się stało. Na podłodze wielka kałuża z kompotu ale dzbankowi nic się nie stało. Uspokoiłam mojego synka, umyłam dzbanek  i dałam maluszkowi jak go pieszczotliwie nazywam kompot. Trzeba przyznać przyjaciółce rację, dzbanki z Glassworks’a są bardzo wytrzymałe.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.