Szkło do piwa

Tak jak wcześniej pisałam uwarzyłam swoje własne pierwsze piwo którym było brzoskwiniowe sour ale. Wyszło o dziwo pyszne jak na warunki które posiadam. W związku z tym zorganizowałam babskie spotkanie przy „babskim piwie”. Zaprosiłam kilka moich koleżanek, zrobiłam przekąski i zaczęłyśmy nasze spotkanie. W takim towarzystwie plotek, ploteczek jest co niemiara a gdy dochodzi alkohol to się dopiero zaczyna. Dziewczyny przyniosły wino, ale ja miałam dla nich moje piwo co było niespodzianką. Szkło do niego zamówiłam tak jak pisałam w poprzednim poście z sklepu Glassworks, znalazłam je w zakładce szkło barowe. Dziewczyny były w szoku kiedy przyniosłam im piwo i się napiły po łyku. Pytały co to jest, dla nich było to coś dziwnego bo nigdy czegoś takiego nie piły. Barwa piwa, ale smak zupełnie nie ten. Wyjaśniłam, że to piwo z brzoskwiniami, które sama uwarzyłam. Wiedziały, że interesuje mnie piwo niszowe, że wręcz mam bzika na tym punkcie jak to się mówi, ale że odważyłam się zrobić sama coś takiego to było nie do pomyślenia. Jedna z nich w związku z tym szokiem przypadkowo upuściła szkło z trunkiem z dość dużej wysokości bo wszystkie stałyśmy w tym momencie. Piwo oczywiście się wylało, ale o dziwo szkłu nic się nie stało, nie miało najmniejszej ryski, pęknięcia. A wyglądało na bardzo delikatne. Ucieszyło mnie to, gdyż to oznacza, że mój wybór był najlepszy z możliwych. Nie dość, że pięknie wykonane to bardzo wytrzymałe. Mogę z czystym sumieniem polecić produkty Glassworks, gwarancja jakości jest pewna!

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.