Urodziny

cześć wszystkim  szukałem fajnego prezentu dla kolegi na 18 urodziny i  w tym celu pojechałem na miasto wiadomo podstawowy prezent  to dobra flaszka wiec poszedłem do sklepu z alkoholem bo długim namyśle kupiłem mu dobre szkocka ale trzeba mieć w co nalać wiec tez szukałem jakiś fajnych kieliszków szklanek do drinków poszedłem do sklepu ze szkłem ale nie było zbytnio fajnych szklanek  wiec spytałem sie pani gdzie moge kupić jakieś fajne szklanki do szkockiej pani mi poleciła produkty glass works ale powiedziała ze po te produkty musze pojechać do galeri korona wiec nie wiele myśląc poszedłem na autobus i pojechałem do galeri szybko znalazłem szklep gdzie były produkty glass works i zacząłem szukać odpowiednich szklanek po jakis 15 minunach znalazłem akurat szklanki które  jak najbardziej pasują na prezent poszedłem kupiłem ze niewielkie pieniądze jak na tak dobre szkło  a wiec do domu  i na urodziny kolega był bardzo zadowolony ze prezentu i tez w sumie sie przydały od razu

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.