Urodziny
Coraz
większymi krokami zbliżały się moje urodziny. Nie lubię tego dnia, człowiek
zdaje sobie sprawę, że jest coraz starszy. Niby jeszcze nie mam czym się
martwić no ale jednak. W tym roku moje urodziny miały okazać się wspaniałe.
Znajomi moi jak i mojego męża z nim na czele umówili się na wspólny prezent.
Jak co roku organizowałam przyjęcie z tej okazji. Zaprosiliśmy sporo gości aby
ten dzień był wesoły. Wiadomo, im więcej
ludzi tym weselej. Pracy miałam co nie miara ale ja to lubię. Kuchnia to moje
królestwo. Zastawę stołową mamy sprawdzoną z Glassworks, która swoją funkcję
sprawuje już od kilka lat i jestem z niej zadowolona. W dniu urodzin zrobiłam
się na bóstwo. Przyszli znajomi i impreza się zaczęła. Trochę byłam
rozczarowana bo nie otrzymałam żadnego prezentu. Zrobiło mi się smutno, ale
dobry uśmiech do złej gry i bawię się dalej. W pewnym momencie pod nasz dom
podjeżdża ciężarówka, kierowca pyta się o mnie mówiąc, że ma dla mnie
przesyłkę. Słyszę śmiechy za plecami a ja nie wiem o co chodzi. Wyobraźcie
sobie, że wszyscy się zmówili i zamówili z Glassworks ogromne ilości butelek i
krachel do piwa. Byłam w szoku, zaskoczyli mnie jak nigdy. Jednak po chwili
odzyskałam mowę w gębie i zagnałam wszystkich do roboty. Przecież te wszystkie
butelki trzeba było gdzieś umieścić. Zamiast bawić się znosiliśmy mój prezent
do piwnicy. Takich urodzin to chyba nikt nie miał. Teraz pozostało mi warzyć
piwo i obdarować każdego.
Komentarze
Prześlij komentarz