Własne piwo

Od dość dłuższego czasu interesuje mnie piwo craftowe jak i piwowarstwo domowe. W związku z tym postanowiłam spróbować uwarzyć własne piwo. Od znajomych dowiedziałam się, gdzie mogę zamówić słody, chmiele i drożdże do trunku. Jak to ja nie lubię ułatwiać sobie życia dlatego na pierwszy raz poszło sour ale a inspiracją do tego był browar SzałPiw który namiętnie warzy różne wariancje tego stylu. Piwo zazwyczaj z dodatkiem owoców, które ma być kwaśne w smaku, czyli moje ulubione. Po otrzymaniu surowców od razu zabrałam się do roboty. Warzenie piwa jak się okazało to wspaniały proces. Gotowanie, zacieranie, brzeczka, fermentacja to określenia dla tych którzy mają jakieś pojęcia o tej sztuce.  Po całym dniu warzenia kiedy moje sour ale z brzoskwiniami ( bo taki postanowiłam dać owoc) poszło do piwnicy aby poleżakować zabrałam się za poszukiwanie krachli. To takie butelki z zamknięciem porcelanowym korkiem. W sam raz na moje piwko. Po dłuższych poszukiwaniach trafiłam na stronę Glassworks i tam znalazłam to co szukałam. Niby wszystkie krachle to jedno, ale to nie jest prawda; zawsze znajdzie się jakaś drobna różnica a ja jestem pedantem i wszystko musi być tak jak sobie wymyślę. Oferta krachli na tej stronie znajdowała się w zakładce szkło barowe i była naprawdę szeroka. Zamówiłam kilkanaście sztuk. Przesyłka doszła po tygodniu czasu. Butelki przerosły moje oczekiwania, wykonanie perfekcyjne, spokojnie mogę polecić je każdemu piwowarowi domowemu jak i małym browarom. Gdy brzoskwiniowe sour ale było gotowe przelałam je do krachli i tylko czekało na pierwsze degustacje. Oprócz butelek zamówiłam coś jeszcze, ale o tym następnym razem.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.