Ale wpadka
Jestem osobą niewidomą. Większość ludzi uważa, że niewidomi
to smutasy albo geniusze albo ostatnie ofermy. Ja nie jestem geniuszem, ale
staram się być wesoła. Poza tym jestem odważna i lubię ryzykować.
Pewnego dnia
postanowiliśmy w naszym kole PZN zrobić wigilię. Przejrzawszy naszą zastawę
stołową okazało się, że prawie wszystko zostało wytłuczone. Trzeba więc było
kupić jakieś szklanki, talerze, filiżanki.
Wiecie co jest bardzo fajne szkło stołowe z Chuty Szkła
Glassworks Tadeusz Wrześniak. Mogłabym je kupić tym bardziej, że mój kolega
Kamil tam pracuje , więc wybierze nam na pewno najlepsze.
- Ale czy ty sobie
poradzisz? Może chcesz przewodnika.
- Eee tam. Po co mam wlec za sobą ogon. Powiedzcie tylko jak mam dojechać.
Następnego dnia ze
śmiechem na ustach i moją towarzyszką „białą laską”. Ruszyłyśmy na podbój świata. W Autobusie
wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że chciałam chwycić się uchwytu. W drodze
do niego przyłożyłam jakiemuś facetowi w głowę.
-Za co mnie pani
bije. Przecież nic nie zrobiłem.
Przeprosiłam go, a on
ustąpił mi miejsca. Dojechałam do celu i usiłowałam zlokalizować sklep.
Zlokalizowawszy sklep, weszłam do środka. Sprzedawczyni uprzejmie zaprosiła
mnie do lady.
-Co pani podać? Chciałam
kupić szkło stołowe z Chuty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak.
Usłyszałam za sobą
salwę śmiechu. – Co ja zrobiłam, że tak wszystkich rozbawiłam?
- Nie mogę pani
sprzedać Szkła stołowego Chuty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak, ponieważ
znajduje się pani w sklepie komputerowym.
Sama o mało nie
przewróciłam się na podłogę ze śmiechu. „Ale wpadka” powiedziałam skręcając się
ze śmiechu.
-Niech się pani nie
przejmuje powiedział jakiś sympatyczny
młodzieniec. – Ja panią zaprowadzę do sklepu.
Od tej „wpadki”
zaprzyjaźniliśmy się po pół roku przysięgliśmy sobie wierność do końca życia.
Komentarze
Prześlij komentarz