Anna cz. 10


Gdy Anna była w drodze, do pracy. Jasiowi wyłączył się komputer, a Krysi telewizor. Prócz tego, zgasły światła i wszystko umilkło. Jasiu pobiegł do pokoju Krysi, a ta siedziała skonsternowana, przed ciemnym ekranem telewizora. Jasiu zapytał, co się stało, a Krysia rezolutnie mu odpowiedziała, że chyba niema prądu. W istocie, prądu nie było. Z początku Jasiu i Krysia, siedzieli w pokoju Krysi i sobie rozmawiali, ale w końcu jak to dzieci, znudziły się bezczynnością. Krysia była bardzo stonowaną dziewczynką, ale Jasiu był żywotny i szybko się nudził. Z braku innego zajęcia, snuł się po mieszkaniu, aż w końcu dotarł do kuchni. Tam zajrzał do lodówki i zobaczył, że na półce, leży mnóstwo jajek. Na jakimś filmie, widział, jak ktoś rzucał jajkami i mu się to podobało, więc wymyślił, że on też mógłby sobie po rzucać jajkami. Po cichu, by Krysia nie usłyszała, wyniósł na balkon kilka jajek, po czym wyrzucił jedno za barierkę. Jajko przeleciało pięć pięter i rozbiło się z charakterystycznym dźwiękiem o betonowy parking, przed blokiem. Jasiowi spodobał się efekt i po krótkim czasie, jajek brakło, więc udał się do kuchni po nowe. Po kilku dalszych minutach, w lodówce, już jajek brakło, więc Jasiu zaczął kombinować, co by jeszcze wyrzucić, gdyż zabawa bardzo mu się spodobała. W końcu wypatrzył mały wazonik firmy Glassworks, który stał obok telewizora w dużym pokoju. Uznał, że jest mały, więc może mama szybko nie zauważy jego braku. Nie wiele myśląc, wziął wazonik i wyszedł z nim na balkon. Po krótkim wahaniu, wazonik poleciał pięć pięter w dół i z głośnym trzaskiem tłuczonego szkła, wylądował na betonie. Jasiu był w siódmym niebie i natychmiast wrócił, do pokoju, w poszukiwaniu nowej amunicji. Krysia zainteresowała się, tym, co robi Jasiu i przyszła do pokoju gościnnego, w momencie, gdy Jasiu niósł w stronę balkonu piękny szklany świecznik, z kolekcji mamy. Zapytała go, co robi, a on odrzekł, żeby poszła z nim na balkon, to zobaczy. Krysia poszła za nim i gdy zobaczyła, że Jasiu ten śliczny szklany świecznik, zamierza wyrzucić przez balkon, poczęła gwałtownie protestować i krzyczeć na Jasia, że to jest świecznik mamy i nie można go wyrzucać. Jasiu nie zwracał uwagi na nią i po chwili już świecznik z jeszcze głośniejszym hukiem, roztrzaskał się przed blokiem. Krysia próbowała mu przemówić, do rozsądku, ale Jasiu już był rozgrzany świetną zabawą i ani myślał rezygnować. W niedługim czasie, przez poręcz balkonu wyleciały szklanki i kielichy ozdobne firmy Glassworks. Na parkingu znalazły się też karafka, waza szklana oraz patera z kolekcji Anny. W końcu histeria Krysi, dotarła do świadomości Jasia i ten przestał wynosić kolejne elementy kolekcji mamy, na balkon. Krysia mu ze strachem w oczach starała się wyjaśnić, co teraz będzie, gdy mama wróci. Jasiu w końcu zaczął się bać, gdyż dotarło do niego wreszcie, co zrobił. Niedługo potem, wróciła Anna….

 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.