swieta 2

cześć wszystkim    dzisiaj jak zawsze napisze co nieco o szkle  pisałem wam ostatnio ze robiłem wigilie na nowym mieszkaniu na kilku osób i mówiłem tez wam o zakupach i nie uwierzycie co sie stało moje zakupione talerze, szklanki półmiski  stłukły sie ale opowiem wam od początku po wyciu ze sklepu Glass Works poszedłem na zakupy na święta wiecie ryby chleb pierogi winko i tak dalej  po  wejściu na pasaż  widzę od razu ogrom ludzi ale co tu sie dziwić jak za parę godzin wigilia a wiec nie wiele myśląc  wciągam  liste zakupami i    zapierdzielam jak mały samochodzik   jedna druga alejka juz całe dwa koszyki prawie uzbierałem   juz mam idz do kasy a przypomniało mi sie o olej wiec szybkim krokiem ide po olej i tu jest właśnie ten dramatyczny  moment  bo nie tylko ja sie spieszyłem  jak sie okazało wjeżdżając  w alejkę z olejami zaliczyłem  czołówkę z jednym panem pech  on upada do tyłu i ja  tu jeszcze nie było tak zle  wiedziałem ze cos sie stłukło bo  reklamówkę miałem w ręce ze szkłem no ale po chwili postanawiam wstać i tu mnie dopada  największy pech  złapałem sie za wózek  żeby wstać prawie sie  udało tylko jak by nie ten wylany olej  i tym razem do przodu mi w sumie cie nic nie wstało ale  szklanki i wszystko poszło   jedynie te słoniki miały czecie ani jeden   nie ucierpiał heh w wiec po całej  sytuacji  poszedłem do kasy i do domu zadzwoniłem do kolegi zeby  wziął   talerze  i szklanki  i to na tyle na razie 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.