zabrakło prądu

Na pewno wiecie czym jest brak prądu i co się z tym wiąże. Tak na samym początku powiem jeszcze tylko, że będzie o szkle, ale zanim jednak zdecydujecie się na to, aby przestać czytać mojego bieżącego posta to mam prośbę następującą: Najpierw przeczytajcie, potem wyrokujcie. Mam tu na myśli oczywiście fakt taki, że początek nie będzie o szkle, tylko o imprezie, na której zabrakło prądu, ale do rzeczy. Niedawno byłem w odwiedzinach u mojego kolegi. Ja jestem osobą niewidomą, więc z brakiem prądu jakoś sobie radzę, ale nasze żony nie bardzo bez  światła sobie nie radzą, ale my z moim kolegą jesteśmy osobami niewidomymi i sobie radzimy bez światła doskonale. Trzeba wam jednak wiedzieć, że ten brak prądu spowodował, że siedzieliśmy jakiś czas temu przy świeczkach. Ja jednak zobaczyłem ten wspaniały świecznik, no i powiem tak, że bardzo mi się spodobał, bo miał wzorek poprzecznie prążkowany i powiem jeszcze, że podobny postanowiłem zamówić w firmie Wrześniak Glassworks. Jest to huta szkła gospodarczego, no i powiem, że zamówienie zostało zrealizowane w trybie nqatychmiastowym, no i wszystkim osobiście polecam tą firmę, bo kurier przywiózł zamówienie w przeciągu 2 dni. Moim znajomym, którzy jeszcze nie widzieli tego świecznika też bardzo bodobał się on. Pozdrawiam serdecznie. Jeśli czegoś nie dopowiedziałem, to postaram się nadrobić przy innej okazji.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.