Prezenty 2

Mój jedyny brat ma hobby zbliżone do mojego, jednak zbyt dobrze się nie rozumiemy w tym względzie. Ja jestem miłośnikiem, pasjonatem i amatorskim znawcą wina – mój brat jest tak samo zakręcony na punkcie piwa. Nie jakiegoś zwykłego, bezsmakowego piwa koncernowego. Pija piwa browarów małych, mniejszych niż regionalne.
Niezbyt się orientuję w tym temacie, gdyż jest sporo różnic między tematyką wina a tematyką piwa.
Co nieco jednak wiem, trochę na potrzeby rozmów z bratem, trochę na wypadek spotkania go wraz z grupą jego piwnych znajomych, co czasem się zdarza.

W środowisku piwnym  również używa się kieliszków. Bardzo przypominają one te do wina, choć są też takie wymyślne, o przedziwnych kształtach. Co w przypadku kieliszków do wina nie jest do pomyślenia.
Postanowiłem więc bratu podarować mały pokal gdyż wiem, że takiego nie ma. Długo szukałem odpowiedniego gdy w końcu trafiłem do sklepu firmowego huty szkła Glassworks, gdzie w ofercie jest szkło barowe, i tam znalazłem to czego szukałem. Pokal wykonany z grubego szkła co gwarantowało, że szybko się nie rozbije. Co w przypadku mojego brata jest bardzo ważne, gdyż jest okropną niezdarą.


Na następny dzień spotkałem się z nim i wręczyłem mu szkło. Od razu bardzo przypadło mu do gustu stwierdzając, że właśnie czegoś takiego potrzebował. W zamian za ten podarunek otworzył piwo, które jego zdaniem jest bardzo dobre i  trzeba mu przyznać rację. 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.