Prezenty

Kiedy dwudziestego piątego grudnia podarowałem siostrze zakupione wcześniej patery Glassworks widziałem, że bardzo jej się spodobały.
Tak bardzo, że najchętniej postawiłaby je od razu na stole, jednak stały tam już moje piękne okazy tej samej firmy.  Była zachwycona. Już planowała jak dalej rozbudować swój arsenał szkła stołowego.
Zaczęła robić listę naczyń, których jej brakuje a są jej potrzebne.
Po kilku minutach opowiadała nam co musi sobie kupić, prosiła aby pomóc jej w znalezieniu sklepu z odpowiednim zaopatrzeniem w produkty Glassworks w jej okolicy.
Jej mąż łapał się za głowę. Nie chodziło o cenę czy miejsce w domu ale o jej podekscytowanie.

Kiedy później odjeżdżali, gdy siostra uspokoiła się a euforia opadła, oboje stwierdzili, że zakupy są potrzebne ale muszą zrewidować listę napisaną wcześniej.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.