Szły Święta

Okres świąteczny był już w pełni, na ulicach miast i centrów handlowych wisiały ozdoby i stały udekorowane choinki. Zewsząd krzyczały przeróżne promocje.
Brakowało śniegu, ale od kilku już lat nie dziwi taki stan rzeczy. Trzeba było się przyzwyczaić.
Teraz przyszedł czas na zakup prezentów, lub przynajmniej ich zaplanowanie.
Mamy w rodzinie i wśród przyjaciół tradycję obdarowywania się nawet na odległość.

Zacząłem od prezentu dla jednej z ukochanych sióstr.
Kiedy była u mnie ostatnim razem z wizytą, a było to dobrych kilka miesięcy temu, bardzo spodobały się jej moje patery. Mam kilka takich w mojej kolekcji szkła stołowego na okoliczność wszelkich uroczystości i imprez rodzinnych.
Postanowiłem spróbować kupić jej takie, lub przynajmniej podobne.
Nie wiedziałem ani gdzie je kupiłem, ale jak ich szukać.
Na szczęście zapomniałem odkleić naklejkę z informacjami od producenta z spodu jednej z pater.
Okazało się, że to kolejny produkt Glassworks.
Zaskoczony, że nieświadomie kupiłem tak fajny produkt, pojechałem do sklepu w którym byłem ostatnio. Takich pater niestety nie było, były inne, równie ładne ale jednak inne.
Chciałem zdecydować się na któreś z nich ale sprzedawczyni zaoferowała, że spróbuje zamówić takie same jak moje. Ucieszony poprosiłem aby to zrobiła dla mnie.
Po tygodniu zadzwonił telefon a ja usłyszałem, że mogę odebrać zamówienie.
Były idealne, identyczne jak moje a do tego ładnie zapakowane więc nie musiałem się zajmować pakowaniem tego prezentu.
Mogłem ruszyć dalej.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.