Kwiaciarnia

W dniu czternastego lutego z okazji Walentynek wielu mężczyzn kupuje kwiaty swoim wybrankom. I ja nie byłem inny. Po pracy wybrałem się do pobliskiej kwiaciarni, aby zakupić bukiet dla mojej ukochanej kobiety. Wchodząc do środka poczułem się zagubiony od tak wielkiego wyboru kwiatów. Jednak bardzo miła pani szybko mi doradziła. Wypytując o moją kobietę dobrała odpowiednie kwiaty a padło na różowe róże. Gdy odpowiadałem na wszystkie pytania pani kwiaciarki w oko wpadły mi piękne wazony w których wystawione były różne rodzaje róż. Po zapłaceniu zapytałem pani gdzie można kupić takie wazony. Pomyślałem sobie, że będzie świetnie pasował do naszego mieszkania. Dowiedziałem się od pani kwiaciarki, że te wazony zostały kupione w naszym mieście w firmowym sklepie Glassworks. Od razu się tam udałem. Mam nadzieję, że prezent spodoba się mojej Walentynce.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.