przypadek

cześć wszystkim   dzisiaj jak zawsze napisze co nieco o szkle ostano pisałem wam ze byłem na targach a dzisiaj napisze wam o wczorajszych  zakupach z przypadku a wiec słuchajcie  wczoraj  nie miałem zamiaru wychodzić na żadne zakupy  umówiłem sie z kolegą po prostu tak na piwko i gdy szczudłem do parku  przechodziłem obok zwykłego domku jedno rodzinnego   a tam wyprzedaż garażowa i tak sobie pomyślałem ze wejdę na chwile    bo jestem juz w sumie w parku a do spotkania 20 min wiec postanowiłem zajrzeć na wyprzedaż tak rozglądając sie nic fajnego nie widziałem tylko jakieś rupiecie ale podeszła do mnie pani  która sprzedawała i spytała sie czego szukam no a ja na to ze czegoś fajnego ze szkła mówie jej ze jestem kolekcjonerem na co pani mi powiedziała ze nic tu nie wystawia takiego ale ze w sumie ma w domu bardzo fajny komplet kawowy 6 filiżanek dzbanek cukiernice i tace powiedziała ze moze mi to sprzedać tylko ze musi iść po to do domu i zaraz będzie po 10 min juz była pani i   co sie okazało był to bardzo ładny zestaw  i  miał ze 80 lat co mi sie bardzo spodobało bo naprawdę wykonanie tego zestawu było bardzo dokładne i bardzo ładne juz sie nie spotyka takich rzeczy ręczna robota po prostu i takim sposobem stałem sie posiadaczem bardzo ładnego zestawu  chociaż ze nie planowałem zakupów przypadki chodzą po ludziach heh  do następnego wpisu  pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.