Restauracja

Moja znajoma postanowiła otworzyć w niedalekiej okolicy małą restaurację o bardzo przytulnym klimacie. Długo zajęło jej dopieszczenie wszystkich szczegółów. Jednak największy problem miała z świecznikami, gdyż wymyśliła sobie aby każdy stolik był zaopatrzony w kandelabr dla stworzenia nastrojowego i romantycznego klimatu. Mnóstwo czasu spędziła na poszukiwania, bo nie chciała byle czego. To miało być coś wyjątkowego, miało być uwieńczeniem jej wszystkich starań. W końcu za moją namową pojechała do sklepu firmowego Glassworks. I to właśnie tam znalazła odpowiedni świecznik. Jak opowiadała zaraz po wejściu do sklepu wpadł jej w oku pewien model i od razu wiedziała, że to jest właśnie to co szukała. Zapytana jaki konkretnie wybrała, stwierdziła, że mam sam przyjść zobaczyć na oficjalnym otwarciu restauracji. Jestem bardzo ciekaw co też ta moja znajoma wykombinowała. 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.