Oczepiny
Kiedy w wielkim stylu wygraliśmy konkurs taneczny nastąpił moment kulminacyjny wesela, czyli oczepiny. Do pierwszego kółeczka na środek sali wyszły wszystkie wolne panny. Ja prawie zawsze kiedy na weselu zbliżał się ten moment to zaszywałam się gdzieś po kątach lub wychodziłam na godzinkę całkiem z imprezy. Po wygranym konkursie byłam już tak pozytywnie nakręcona, że i do kółeczka poszłam jako pierwsza panna. Stojąc na środku parkietu ukradkiem spoglądałam w stronę wyjścia, gdzie jeszcze przed chwilą stałam z najlepszym tancerzem na tym weselu. o dziwo ciągle stał ciągle w tym samym miejscu, w którym go zostawiłam. Jedynie co się zmieniło to w rękach trzymał dwa kieliszki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i tajemniczo się uśmiechając jak tylko skierowałam swój wzrok w jego stronę to podnosił kieliszki do góry. Kiedy wszystkie panny zostały wciągnięte do kółeczka pani młoda usiadła na krześle w środku i trzymając ściągnięty z głowy wianek miała na znak wodzireja rzucić w tył za siebie. My zaś miałyśmy w rytm muzyki chodzić dookoła. Kiedy muzyka ustała i wodzirej kazał pani młodej rzucać to nagle wianek poszybował w górę i nie wiem jakim sposobem znalazł się w moich dłoniach. Stanęłam jak wryta, a wszyscy goście nagle zaczęli mocno bić brawa. Pierwszą osobą, która mi gratulowała był przystojny barman, który do ręki włożył mi trzymane przez siebie szkło stołowe z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.
Komentarze
Prześlij komentarz