Pomyłka

Zaritabyła nową uczennicą w szkole. Nie znała ani koleżanek ani nauczycieli. Podeszła do niej koleżanka z klasy o imieniu Helena mówiąc. Widzisz tę panią ubraną na czarno w kapeluszu? Zarita pokiwała głową. To jest Furia Zielińska. Nasza nauczycielka matematyki. Gimnazjalistka zachichotała. Ta pani ma specyficzne  imię. Zdziwiła się Zarita. Imię to nic. Ona jest dziwna. Moja droga poznasz ją i przyznasz mi rację. Helena przywołała rudowłosą dziewczynę. Tamta zbliżyła się pospiesznie. Opowiadam Zaricie o Furii. Tłumaczyła koleżance. Furia Zielińska jest okropna. Zadaje nam mnóstwo zadań. Mówi, że musimy się uczyć bo na koniec trzeciej klasy trzeba napisać test. Na każdej lekcji kogoś pyta. Dodała rudo włosa Michalina. Helena mówiła dalej. Przynosi do szkoły doniczkowe kwiaty i każe nam się nimi opiekować. Dziewczęta w ten sposób nauczycie się odpowiedzialności. Michalina przedrzeźniała nauczycielkę. Przynosi te kwiaty…. Powtórzyła Helenka. i dzbanek huty szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak. Sprawdza co dnia czy jest w nim świeża woda. Kiedyś ktoś stłukł dzbanek. Furia była strasznie zła. Nigdy tak się nie złości nawet wtedy gdy ktoś nie ma zadania albo je na lekcji. Zadzwonił dzwonek  więc dziewczyny zakończyły rozmowę. Weszły do Sali lekcyjnej. Furia Zielińska już na nie czekała. Zarita rozejrzała się po klasie. Jakoś tak dziwnie jak nie ma chłopców. Czuję się jak w dziewiętnastowiecznej powieści. Ta pani wygląda na nauczycielkę pensji dla bogatych panienek. Rozmyślania Zarity przerwał głos nauczycielki. Moja miła podejdź do tablicy. Chcę zobaczyć co potrafisz. Dziewczyna podeszła nie pewnie. Twarz pani Zielińskiej nie wyrażała żadnych emocji. Głos jej był dość nieprzyjemny. Napisała przykład na tablicy i usiadła na swoim miejscu nie spuszczając oka z nowej uczennicy. Zarita zaczęła rozpisywać przykład. Po chwili Furia wstała z swego krzesła i zmazała część rozwiązania. Nie tak. Pisz jeszcze raz. Chcę aby wszystkie uczennice żeńskiego gimnazjum były dobre z tego przedmiotu a przynajmniej zasługiwały na trzy. Dziewczęta proszę robić to samo co koleżanka! Rozkazała. Madej! Zwróciła się do Michaliny. W tej chwili wypluj gumę! Nie żuję gumy. Powiedziała uczennica. Wypluj gumę bo jak nie dam ci do domu tyle zadań, że pożałujesz swojego zachowania. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie nauczycielki. Tym czasem Zarita rozwiązała przykład i wróciła na miejsce. Chyba przestanę lubić matematykę. Pomyślała zrezygnowana. Dziewczynie podobała się nowa szkoła i koleżanki. Cieniem kładła się matematyka i surowa pani Furia Zielińska. Kilka dni później babcia Zarity zachorowała. Mama dziewczyny powiedziała. Napiszę prośbę do twojej wychowawczyni aby zwolniła cię z dwóch ostatnich lekcji. Musimy pojechać do szpitala. Powiedz mi Zaruś jak nazywa się twoja wychowawczyni. Pani Nowakowska zachorowała i zastępuje ją pani Furia Zielińska, nauczycielka matematyki. Mama Zarity uśmiechnęła się. Z twoich opowieści wnioskuję, że imię pasuje do tej pani. Jak nic w świecie mamo. Odpowiedziała dziewczyna. Przed lekcją matematyki Zarita podeszła do nauczycielki mówiąc. Mama prosi aby zwolniła mnie pani z dwóch ostatnich lekcji. Czy mama napisała pisemną prośbę? Zapytała pani Furia stawiając na biurku szklankę Huty szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak napełnioną gorącą herbatą. Uczennica podała jej kartkę. Twarz Furii pociemniała z gniewu. Co to ma znaczyć? Kto to pisał? Przyznaj się w tej chwili. Zarita stała oniemiała. Moja mama proszę pani. Twoja mama nie napisała by w ten sposób. Siadaj na miejsce. Ja sama zapytam twojej mamy czy pisała cokolwiek. Rozgniewana nauczycielka wyszła z klasy. Helena podeszła do przerażonej koleżanki. Czy ty zrobiłaś jej jakiś żart? Zapytała z niepokojem w głosie. Nie. Przyniosłam tylko prośbę mamy o zwolnienie mnie z lekcji. Nie wiem dlaczego Pani Furia Zielińska się rozgniewała Helenie w głowie zaświtała straszna myśl. Czy twoja mama napisała Furia Zielińska? Tak przecież mówiłyście, że ona ma tak na imię. Jezu Chryste! Krzyknęła dziewczyna załamując ręce. Ona ma na imię Justyna. Furia to jest przezwisko. Ona myśli, że zrobiłaś to specjalnie. Tak mówiłyście. Powiedziała Zarita przełykając łzy. Po kilku minutach wróciła nauczycielka. Wy dwie. Wskazała palcem na Helenkę i Zaritę. Siadać do ławek. Przez całą lekcję pani Zielińska nie wspominała słowem o fatalnej pomyłce. Zarita zadawała sobie pytanie. Co teraz będzie? Co mama powie na to wszystko? 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.