Wystrój stołów

                Nasza sympatyczna parka, która miała niedawno zaślubiny zrobiła takie weselisko, że do tej pory mówi się w naszym gronie tylko o tym jakie było super i z licznymi atrakcjami. Cała nasza ośmioosobowa paczka stawiła się w pełnym komplecie. Dlatego przy naszym stoliku było wyjątkowo wesoło i zabawnie. Cała dekoracja lokalu była utrzymana w kolorystyce bieli i błękitu, dlatego również stojąca tam zastawa szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka miała elementy białe jak i niebieskie. Szklanki były w kolorze białym jednak dookoła miały małe niebieskie kwiatuszki, które przez prawie całe wesele nie dawały nam spokoju, bo cała nasza ośmioosobowa grupa zastanawiała się co to za rodzaj kwiatuszków tam się znajduje. Dopiero pani kelnerka rozwiała nasze domysły i powiedziała nam, że oprócz pracy jako kelnerka jest z zawodu kwiaciarką pracującą w największej kwiaciarni w mieście i te kwiatki na szklankach to na pewno są niezapominajki. Również talerze i talerzyki deserowe miały podobne niebieskie kwiatuszki jednak kształtem się trochę różniły i niestety w tym przypadku pani kwiaciarka nie potrafiła nam pomóc. Kieliszki i karafki miały również nalepkę firmową Glassworks jednak nie miały żadnych ozdób kwiatowych jedynie wytłaczane różnokształtne figury. Na środku każdego stołu ustawione było szkło dekoracyjne, antyczne szklane świeczniki z niebieskimi świeczkami i przywiązanymi do nich żywymi , białymi różyczkami. . 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.