Dom Estery
Nadchodził wieczór i w dodatku zanosiło się na burzę. Hanna
z niepokojem patrzyła w zachmurzone niebo. Poczęła myśleć gorączkowo gdzie
schronić się przed nadchodzącym deszczem i piorunami. Haniu kiedy wrócimy do
domu? Pytał pięcioletni bratanek. Jak mam wytłumaczyć Kubusiowi, że musiałam
ważną sprawę załatwić w mieście wojewódzkim. Zdawałam sobie sprawę, że dla
dziecka będzie to męcząca podróż, ale nie długo rozstaniemy się. Myślałam, że
wszystko załatwię w mgnieniu oka a tu tak się przedłużyło i na domiar złego
uciekł pociąg. Rozmyślania Hanny przerwał Kubuś chlipiąc. Nóżki mnie bolą.
Ciotka wzięła chłopca na ręce. Trzeba przenocować u Estery. Pomyślała. Była to
koleżanka Hanny ze szkolnej ławy. Niebawem stanęli przed domem Estery. Hanna
zadzwoniła do drzwi, ale nikt nie otwierał. Czyżby nie było ich w domu?
Zaniepokoiła się. Obeszła dom wokoło i dostrzegła otwarte okno i w ogrodzie
pozostawioną drabinę. Muszą być w domu. Nikt nie zostawił by drabiny i
otwartego okna. Jednak dom był pusty. Hanna odwiedziła koleżankę po jej wyjściu
za mąż, ale inaczej zapamiętała wnętrze domu. Najbardziej utkwiło jej w pamięci
szkło stołowe i dzbanki huty szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak. Estera i jej
mąż dostali je na prezent ślubny. Kiedy Hanna pochwaliła szkło Estera zrobiła
grymas niezadowolenia i powiedziała. Teściowa nam je podarowała. Po powrocie do
domu koleżanka Estery zapytała sąsiadkę, która miała w domu to samo szkło. Czy
to jest dobre szkło. Patrycja uśmiechnęła się. Myślisz, że kupiła bym byle
jakie szkło? Uważam, że to najlepsza huta szkła i w dodatku polska. Hanna
opowiedziała o reakcji Estery. Patrycja wzruszyła ramionami. Nie wiem dlaczego
Estera nie lubi teściowej. Znam ją i stara się być dobra dla synowej. Nasza
Esterka zawsze miała muchy w nosie. Sąsiadka niecierpliwie machnęła ręką.
Hanna pomyślała.
Pewnie Estera pozbyła się szkła kojarzącego się jej z teściową. Nakarmiła
Kubusia i położyła się z nim w jednym z pokoi. Być może Estera i jej mąż
niebawem wrócą. Ona na pewno zrozumie dlaczego weszłam oknem. Pomyślawszy to
Hanna zasnęła.
Ze snu wyrwał ją czyjś
głos. Wy dwoje obudźcie się! Kobieta natychmiast usiadła na łóżku przez
chwile nie wiedząc gdzie jest. Patrzyło na nią dwoje obcych ludzi. W tym domu
mieszka moja koleżanka Estera. Wyjąkała Hanna. Państwo Bujniccy dom sprzedali
pół roku temu. Odpowiedziała pani domu. Ja przepraszam dawno nie kontaktowałam
się z koleżanką. Ja… Powinniście zapłacić za nocleg i jedzenie. Przerwał jej
mężczyzna. Naturalnie. Mówiła Hanna. Ureguluję straty jakie państwo ponieśli. W
tej chwili do pokoju weszła kobieta w długiej sukni i kapeluszu na głowie. Puki
mieszka pod tym dachem Matylda Rulewicz nikt nie będzie płacił za jedzenie.
Amelio Starsza pani zwróciła się do kobiety. Przygotuj śniadanie! Robercie po
śniadaniu odwieziesz tę panią tam gdzie będzie sobie życzyła. Oboje pokiwali
głowami. Hannę zdziwiło posłuszeństwo jakie tej damie z innej epoki okazuje
tych dwoje ludzi. Kiedy Amelia i Robert wyszli z pokoju pani powiedziała. No
moje dziecko. Już wiem co się stało słyszałam waszą rozmowę. Widzę zdumienie na
twojej twarzy. Oni są mi posłuszni ponieważ zależy im na moim majątku. Coś im
tam dam, ale nie wszystko. Czy to twoje dziecko? Zapytała
wskazując na śpiącego Kubusia. Nie proszę pani. To syn mojego brata. Edward po
śmierci żony nie mógł się nim zająć. Dla małego stałam się rodziną zastępczą.
Mój brat otrząsnął się już po śmierci Laury i ożenił ponownie. Sąd zgodził się
aby sprawował nad Kubusiem władzę rodzicielską. Jednak martwię się o bratanka
ponieważ ojciec jego to lekkoduch. Pani Matylda zamyśliła się. Musisz moja
droga zostawić mi swój adres. Hanna zrobiła tak jak prosiła starsza pani. Po
miesiącu okazało się, że Matylda Rulewicz zmarła. Kubusiowi zapisała znaczną
sumę pieniędzy. Zastrzegła, że może on podjąć ją po osiągnięciu pełnoletności.
Komentarze
Prześlij komentarz