Radom

cześć wszystkim    dzisiaj jak zawsze o szkle chciałem sie wybrać   dzisiaj do Radomia na dzień zmarłych a wiec sprawdziłem pociąg  szybko sie spakowałem  i wyszedłem na pociąg po  2 godzinach jestem w Radomiu i  postanowiłem kupić  parę porządnych  wazonów na groby wiec w tym celu musiałem sie  wybrać do sklepu glassworks który jest w galerii w Radomiu wiec musiałem podjechać autobusem do galerii w galerii jestem po 30 minutach szukam sklepu glassworks po paru minutach go znalazłem  i wchodzę do sklepu rozglądam sie po sklepie  żeby znaleźć jakie odpowiednie wazony do okazji ale na nic nie mogę sie zdecydować wiec poszedłem do pani ekspedientki żeby mi cos doradziła doradziła mi duże czarne wazony lekko przezroczystego szkła wazony  wyglądają na bardzo solidne i są w sumie trochę ciężkie  wiec postanowiłem kupić te wazony co mi doradziła pani ekspedientka wiec kupiłem 4 wazony takie same za  doszyć porządną cenę po wyjściu ze sklepu postanowiłem jechać na bazarek żeby kupić kwiaty do wazonów  na bazarku szybko kupiłem kwiaty po czym  postanowiłem  jechać na groby po  godzinę  jestem na grobach a teraz waz zegnam do następnego wpisu  pozdrawiam 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.