Schłodzone piwo
Po udanym wkręceniu sąsiadki w zamianę starego szkła dekoracyjnego babci na nowy, piękny zestaw szkła z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka sama teraz musiałam coś wymyślić aby kiedy Agata się o wszystkim dowie nie obraziła się na mnie śmiertelnie. Na wymyślenie dobrego planu miałam dwa dni. Do szklanki ze szklanej karafki nalałam sobie czystej wody i usiadłam w moim ulubionym wytartym fotelu aby przemyśleć całą sytuację. Kiedy do ust wlewałam ostatni łyk wody od drzwi rozległo się energiczne pukanie. Nie spodziewałam się żadnych gości, więc trochę zdziwiłam się tym dobijaniem się do moich drzwi. Podeszłam szybko i cichutko popatrzyłam przez wizjer. Po drugiej stronie stała sąsiadka, której przed paroma minutami wykręciłam kawał. Aby nie wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń otworzyłam na oścież drzwi zapraszając ją do środka. Widząc na środku stołu stojącą szklaną karafkę i szklankę poprosiła również o coś do picia. Zaproponowałam jej kawę, herbatę, piwo, drinka bądź wino. Nie zastanawiając się długo wybrała mocno schłodzone piwo. Na szczęście w lodówce miałam chłodzący się cały pak chmielowego napoju. Agata siadając w fotelu na moim miejscu krzyczała z pokoju gościnnego, że piwo chce mieć podane koniecznie w szkle barowym z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Odpowiedziałam jej, że jasne i zaczęłam szukać w szafce odpowiedniego kufla.
Komentarze
Prześlij komentarz