Toast
Kiedy Michał przyniósł szklaną karafkę i szklane kieliszki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka oraz karton soku pomarańczowego i postawił na moim stolarskim stole w garażu, który na parę godzin zamienił się na pracownię, w której powstały cztery moje znakomite papierowe przedmioty już wiedziałam, że ta impreza nie skończy się dobrze. Karafka była prawie do samej góry napełniona przeźroczystym procentowym napojem , a nas chętnych do opróżnienia zawartości było tylko dwoje. Miałam taką cichą nadzieję, że ktoś się jeszcze pokaże i pomoże opróżnić szkło. Pierwszy toast wypiliśmy za moje fantastyczne papierowe szklanki, świecznik i wazon. Drugi na drugą nogę, a trzeci za pomyślność w wykonywaniu kolejnych wyrobów. Szło nam całkiem nie źle. Wydawało mi się, że z tym opróżnianiem karafki zejdzie nam długo jednak tempo było spore i po godzinie z minutami szklana karafka z firmy Glassworks była już pusta. Mieliśmy chyba dobry dzień, bo nikt nie czuł się pijany i oboje twardo staliśmy w pozycji pionowej. Jedynie dobry nastrój i humor gościł na naszych twarzach. Robiło się już coraz później i nastała pora wracania do domu. Pozbieraliśmy wszystkie rzeczy ze stołu i na odpowiednie półki Wszystko poukładaliśmy. Puste szkło stołowe z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka zapakowaliśmy z powrotem do reklamówki i zaczęliśmy cicho wychodzić z garażu.
Komentarze
Prześlij komentarz