Dawid

To, że wszystkie produkty ze szkła z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka są bardzo wytrzymałe i twarde przekonałam się dopiero wtedy kiedy po upadku przez rowerzystę na ziemię z plecaka wyciągnęłam zupełnie nienaruszone szkło dekoracyjne z firmy Glassworks. Wprost nie mogłam w to uwierzyć. Pomimo, że w domu miałam dość sporą kolekcję szkła z tej firmy to nigdy jeszcze nie było mi dane aby osobiście przekonać się na własnym szkle stołowym, szkle dekoracyjnym i szkle barowym. Z opowieści od znajomych słyszałam, że po spadnięciu na podłogę szklanek, kieliszków czy karafek z innych firm tłukły się najczęściej w drobny mak. Te zaś z firmy Tadeusza Wrześniaka po upadnięciu pozostawały w jednej całości. W najgorszym wypadku zostawała na nich jakaś rysa. Rowerzysta, który jechał na urodziny do solenizantki ze szklanym prezentem był tak szczęśliwy, że szklany dzbanek był cały, że szybko wstał i niemal chciał skakać z radości ale zadrapania i siniaki, które miał na rękach i nogach dały o sobie znać. Potem spojrzał na leżący w rowie rower i mina szybko mu zrzedła. Cały był pogięty i na dalszą jazdę nie było szans. Zmartwiony spojrzał na mnie tak jak by  dopiero pierwszy raz mnie zobaczył i podając rękę powiedział, że ma na imię Dawid i bardzo dziękuje mi za udzieloną mu pomoc.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.