Dzień Mamy

               Mamę ma się jedną, na całe życie. Nie bez przyczyny ustanowiony został Dzień Matki, mamy trzeba kochać i szanować. Pomagać im kiedy tego potrzebują, a także kiedy nie potrzebują. W tym roku postanowiliśmy zorganizować mamie małe przyjęcie, w jej własnym ogrodzie. Razem z rodzeństwem zajęliśmy się wszystkim dzieląc się obowiązkami co kto przygotowuje, tak aby się nie powielać i o niczym nie zapomnieć. Nasza mama jest perfekcjonalistką i nie chcieliśmy aby coś było nie tak. Wszystko szło tak jak należy. Kiedy już mieliśmy jechać do mamy zadzwoniła do mnie z płaczem, że rozbił jej się dzbanek który miała jeszcze po swojej babci a mojej prababci. Zrobiło mi się jej bardzo szkoda. Jednak do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Otóż po drodze do mamy jest sklep huty szkła Glassworks gdzie chciałam kupić jej nowy dzbanek. Wiadomo, nie będzie to to samo co rodzinna pamiątka ale miałam nadzieję, że choć troszkę ją ten dar ucieszy. Przeglądając różne wzory zauważyłam bardzo podobny do tego który się rozbił. Fakt, kosztował sporo ale uśmiech najdroższej mamy jest bezcenny. Cieszę się, że istnieje jeszcze huta która produkuje takie dzieła sztuki i ratuje z tak trudnych sytuacji. Wątpię abym gdziekolwiek indziej kupiła podobny dzbanek. Dziękuję Glassworks za to, że jesteście.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.