Mała wpadka

 Na pierwszą niedzielę lipca razem z żoną zaplanowaliśmy rodzinne spotkanie przy grillu. Pogoda była w ostatnich dniach tak śliczna, że grzechem było nie skorzystać z niej. Całe spotkanie odbywało się na zewnątrz. Moja żona przygotowała sporo sałatek ze świeżych warzyw z dressingiem albo oliwą. Moim zadaniem było grillowanie mięsa i kiełbasek. Pośród śmiechów i żartów niechcący jedno dziecko strąciło miskę z sałatką. Jego mama była bardzo przejęta całym zdarzeniem. Na szczęście nic wielkiego się nie stało gdyż była to byle jaka miska i nie było nam jej szkoda. A i ostatnio zakupiłem w sklepie firmowym huty szkła Glassworks komplet szklanych misek które znalazłem w dziale szkło stołowe. Te miski posłużą nam na lata, gdyż są wykonane dużo lepiej niż ta co się rozbiła na naszym rodzinnym spotkaniu przy grillu.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.