Odkupienie win 2

Po powrocie, kiedy pojechałam do mamy po zwierzaki opowiedziała mi jak to wyglądało.
Koty jak koty, chodziły własnymi ścieżkami ale nie rozrabiały, znalazły sobie dogodne, dla siebie, miejsca i tam spały, kiedy nie spały spacerowały po domu i ogrodzie, ciekawe wszystkiego . Nic nie podrapały ani nie zniszczyły. Jedynie miejsca ich spoczynku nie zawsze odpowiadały wygodzie i oczekiwaniom domowników – takie już są koty.
Za to mój pies podpadł mamie. O ile przez większość czasu grzecznie przesiadywał w jej pobliżu lub biegał po ogrodzie  to przydarzyło się jedno popołudnie kiedy nadmiar energi spożytkował na swawolne wygłupy. Po prostu się bawił ale w trakcie tej zabawy rozbił wazon mojej mamy Nie był t jakiś szczególnie ważny wazon, nie dostała go w prezencie ani nie był starą pamiątką. Był za to ładny i był ulubionym mojej mamy.

Musiałam to jakoś naprawić. Wazon był szklany więc sklejenie było niemożliwe.
Pojechałam do miasta i odwiedziłam każdy sklep, w którym mogłabym go odkupić. Długo szukałam.
Różne wzory i marki nie przyciągały mojej uwagi. Trafiłam w końcu do sklepu, gdzie wybór był naprawdę ogromny. Znalazłam tam ciekawy szklany wazon, podobny do wazonu mojej mamy, wzór wyprodukowany przez firmę Glassworks. Wzięłam go ze sobą. Sprzedawca pochwalił wybór twierdząc, że to jednak z najwyższych jakości.

Mama kiedy zobaczyła mnie z pakunkiem była sceptycznie nastawiona. Jednak kiedy zobaczyła sam wazon , spodobał się jej. Powiedziała że jest nawet ładniejszy od poprzedniego. Ucieszyłam się tak samo jak ona.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.