Prezent śłubny 2

W poprzednim poście pisałem o ślubie mojej siostry i o tym jaki to prezent ślubny chciała otrzymać. Helena, siostra o której pisałem dwa posty wcześniej miała do mnie delikatne pretensje bo zabrałem jej pomysł co mogłaby kupić. Chciała, żeby to było coś praktycznego i jedyne co jej przychodziło do głowy to właśnie wazony. Sporo myśleliśmy co jeszcze można by podoarować jako prezent i pewnym momencie przypomniało mi się, że widziałem dość ciekawy szklany trójramienny świecznik. Od razu powiedziałem o tym Helenie. Siostra zadysponowała, żebym zawiózł ją do sklepu i pokazał jej ten świecznik. Oglądając go stwierdziła, że będzie idealny do romantycznych wieczorów dla młodych. Bez chwili zawahania kupiła go. Helena była zadowolona z wyboru i serdecznie mi podziękowała za pomoc. Na szczęście nasz mały konflikt rodzinny szybko się zakończył.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.