Rzeszów

Witam wszystkich blogerów  dzisiaj napisze jak zawsze cos  o szkle a wiec słuchajcie parę dni temu pojechałem do kolegi do Rzeszowa na trzy dni  na weekend  tak dokładniej wybierałem sie do niego juz parę razy i nie mogłem sie wybrać ale ostatnio zadzwonił do mnie i mnie opierdzielił ze juz tyle razy jechałem do niego i dojechać nie mogę to mu powiedziałem ze dzisiaj będę ale mi nie wierzył wiec mówię zrobię mu niespodziankę  a ze akurat  obok dworca przechodziłem stwierdziłem ze sprawdzę o której jest jakiś autobus okazało sie ze mam dosłownie za godzinę i tak myślę czy jechać nim nie mam żadnych rzeszy na zmianę ani nic ale mysle sobie spotan to spotan wiec kupie sobie  jakieś ubrania w Rzeszowie wiec jade tym autobusem jestem po 4 godzinach wysiadam szybko poszedłem do galeri zeby kupić jakieś ubrania i jakiś prezent  dla Rafała ciuchy szybko kupiłem po czym  poszedłem i kupiłem Rafałowi  komplet kieliszków firmy  Glass Works  do wódki z różnymi śmiesznymi powiedzenia typu piłka bramka gol no i wiadomo kupiłem tez cos zeby można je wypróbować po zakupach pojechałem do Rafała akurat mi sie udało ze był w domu ucieszył sie ze jestem był bardzo zadowolony z prezentun na dzisiaj to tyle o szkle pozdrawiam do nastepnego postu   

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.