Giełda 2

Cześć wszystkim ostano pisałem o giełdzie i z tego co pamiętam skończyłem na zakupie słoni a wiec po zakupie słoni zacząłem robić zakupy z listy co mi jest potrzebne  kto co u mnie zamówił bo wiecie ja tu ciągle mam z tym szkłem do czynienia  to nieraz ktoś chce żebym coś kupił  jakiś zestaw stołowy ładny i solidny  i w sumie zawsze jakiś napiwek kapnie heh ale dobra bo trochę zboczyłem z tematu no po zakupie tych słoni zacząłem robić te zakupy z listy  pierwsze na lisie były zestaw stołowy na 8 osób a wiec szukałem stanowiska ze zestawami po chwili znalazłem stoisko  tylko ze miałem problem miałem kupić dwa zestawy stołowe dla 8 osób ale takich zestawów  było 15 i to w różnych kolorach  różnych kształtach i weż tu pan wybierz  i tak sie zastanawiałem ze 10 i nie wiedziałem który bo każdy z firmy glass works z dobrego szkła i każdy ładny ale tak pomyślałem bo te dwa zestawy mają byś na mojej sąciadki które jest troche strasza  to wybrałem takie bardziej reprezentatywne ze złotymi stawkami na talerzach wziąłem ogl dwa komplety tylko jeden biały a drugie kremowe  wiec rusznica prawie żadna druga na lisie były zakupy na Darka chłopak sie wyprowadził z domu i kompletnie nie ma nawet szklanki w domu wiec dał mi pln i powiedział ze będę wiedział co kupić ale niby z kąnd  ja mam wiedzieć co on chce ale ustosunkował sie na czecie    wiec zamówił trochę tego u mnie 10 szklanek zwykłych 6 szklanek do łyski komplet talerzy na 10 osób 20 kieliszków do wódki komplet do kawy herbaty   czyli talerzyki  do  filiżanek dzbanki a wiec dobra wiedziałem co mam juz kupić dla niego poszedłem najpierw kupiłem komplet talerzy ale co i jak to tak za 30 godzinki wam dokończę musze idz zrobić zakupy pozdrawiam 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.