Giełda

cześć wszystkim   dzisiaj   wam napisze o  wyprawie na giełdę na którą Jeżdżę nieraz jak pewnie zauważyliście   na giełdzie byłem w niedziele  w miedzianej górze    była to giełda szkła tylko jednej huty Glass works wiec na giełdzie były tylko produkty tej firmy jak wiadomo , była to doczyść mała giełda było 10a stanowisk ze  szkłem  każde stanowisko ine jedno z talerzami kompletami stołowymi  ine ze szklankami a jeszcze ine ze świecznikami ... i tak dalej a bo bym zapomniał giełda zaczynała sie o 9 krótka prezentacją nowych produktów firmy glass works  po której był mały poczęstunek od firmy po prezentacji były otwarte stanowiska wiec można było kupować oglądać wiec zabrałem sie za kupowanie najpierw chciałem coś kupić dla koleżanki bo ma niedługo urodziny  i tak po zastanowieniu stwierdziłem ze kupie jej jakąś ładna ozdobę ze szkła  i tak sie stało kupiłem jej bardzo ładną parę  słoni ze szkła  słonie doczyść  duże jak na słonie przystało oczywiście słonie z firmy glass works  jeden słoń jest przezroczysty na niebiesko i w środku ma jakiś proszek co świeci w nocy ciemny niebieski  i ogl bardzo łanie szkło odbija sie światło od słoni jak od  bryganta drugi słoń jest w sumie prawie taki sam  ma  trochę w inaczej ułożoną trąba i jest żółty z niebieskim barwnikiem  dobra do kończę wam niedługo relacje z giełdy ale na razie musze idz pozdrawiam do następnego psota 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.