Jesienna chandra

Już od jakiegoś czasu mamy jesień. Pogoda jest zmienna jak to bywa w każdej porze roku, jednak teraz częściej przeważa zimno i opady deszczu, szczególnie na przełomie października i listopada.  W tym okresie często łapie jesienne chandry. Mieszkam sam, nie mam nikogo z kim mógłbym dzielić się swoimi smutkami i radościami. Dlatego właśnie kiedy jestem przygnębiony łapie jesienne chandry. Akurat taki stan złapał mnie niedawno, a że pogoda była istnie barowa postanowiłem odwiedzić pobliski pub. Nie mam w zwyczaju doprowadzać się do stanu nietrzeźwości i tak było tym razem. Poszedłem na dwa małe piwa craftowe. Jednak podczas tej wizyty jedna rzecz mnie zdziwiła. Trunek był podany w całkiem nieznanym mi szkle. Zagadałem barmana na ten temat. I w ten sposób dowiedziałem się, że wymienili swoje szkło barowe bo szef trafił na okazję w firmowym sklepie huty szkła Glassworks i zakupił kilka kompletów. W sumie bardziej podobają mi się te pokale więc zmiana jak najbardziej na plus.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.