Kocie harce

Jestem dumną matką dwóch córek i właścicielką dwóch kotów.
Córki są kochane ale tym razem chcę napisać o kotach.
Bardzo lubię moje dwa kociaki.  Czasem jednak zdarza im się wariować niemiłosiernie.
Bawią się, to tylko zabawa, nikomu nie robią krzywdy. Zdarza się jednak, że w tego trakcie potrącą swoje miski z karmą lub wodą i zawartość wyląduje na podłodze. Nie mam dywanów, na szczęście, ale sprzątanie rozsypanej karmy lub rozlanej wody bywa irytujące, zwłaszcza kiedy stanie się to tuż po sprzątaniu domu.

Pewnego dnia postanowiłam wymienić ich plastikowe miski na coś cięższego.
Plastikowe są zbyt lekkie, łatwo je przewrócić. Co innego ceramiczne.
Szukałam kilka godzin zarówno w sklepach stacjonarnych i internetowych. Początkowo w zoologicznych ale później też takich z miskami i talerzami. Nic mi nie odpowiadało – większość zwężała się ku dołowi, co wcale nei utrudniało przewrócenia. Rzadziej wzór nie pasował mi kompletnie do gustu lub wystroju.

W końcu, przechodząc obok witryny sklepu z naczyniami ze szkła pomyślałam aby tam zajrzeć. Wątpiłam, że coś znajdę bo nigdy bym się nie spodziewała.
Szkło jednak ma to do siebie, że pasuje wszędzie o ile nie jest kolorowe lub wymyślnie zdobiona barwnymi wzorami.
Po chwili pobytu w sklepie znalazłam to czego tak długo szukałam.
Salaterka, lub po prostu miseczka.. O dość szerokim dnie i odpowiednio niemal prostymi ściankami, grube szkło i idealnie ciężka.
Wzięłam dwie,
Kiedy płaciłam, sprzedawczyni powiedziała, że to świetny wybór, że firma Glassworks produkuje dobrej jakości szklane produkty i poleca mi wszystko tej marki – nie znała jednak przeznaczenia miseczek.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.