Oszołomienie

W ostatnim poście pisałem o tym jak to dopadła mnie jesienna chandra i żeby jakoś zabić czas w tą nieprzyjemną pogodę udałem się do pubu. Tam spotkała mnie nie lada niespodzianka, gdyż zamiast typowego szkła barowego zastałam całkiem ładne pokale do piwa. Po wypytaniu barmana dowiedziałem się skąd pochodzi. Na następny dzień postanowiłem udać się do sklepu firmowego huty szkła Glassworks i może coś sobie kupić do mieszkania.  Lubię szkło a i mała przyjemność nikomu nie zaszkodziła jeszcze. Po wejściu do sklepu po prostu mnie zatkało, byłem oszołomiony pięknem wyrobów tej huty. Oczywiście nie wszystko mi się podobało ale tego było niewiele. Przyszedłem z zamiarem kupienia jednej rzeczy ale już na samym początku wiedziałem, że nic z tego nie będzie i na jednej rzeczy się nie skończy. Przechodziłem między półkami oglądając wazony, szkło stołowe, barowe czy dekoracyjne i próbując ograniczyć się do zakupu jak najmniejszej ilości. Ostatecznie kupiłem granatowy wazon, świecznik na ozdobne świece w kształcie kuli i dzbanek  na napoje które potrafię pić litrami. Jestem bardzo zadowolony z tego wypadu. 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.