Upokorzona
Rebeka wolnym krokiem wracała ze szkoły. Była szczęśliwa, że
lekcje dobiegły końca. Zastanawiała się
dlaczego koleżanka z klasy o imieniu Marzena jej nie lubi. Wtem dziewczyna
ujrzała młodą kobietę niosącą worek, który wrzuciła do śmietnika. Rebece
zdawało się, że jest w nim sukienka i jakieś szkło. Rozejrzała się nerwowo i
wyjęła porzucony worek. W środku były karafki i kieliszki oraz chabrowa
sukienka. Uczennica zorientowała się, że szkło pochodzi z huty szkła Glassworks
Tadeusz Wrześniak. Moja sąsiadka ma takie same. Pomyślała zabierając worek. W
domu dokładnie umyła szkło a później przymierzyła sukienkę. Będę miała w czym
iść na szkolną dyskotekę. Ucieszyła się. Mam nadzieję, że spodobam się Adamowi.
Mówiąc to uśmiechnęła się do lustra. Rebeka nie wiedziała o tym, ale obie z
Marzeną kochały się w tym samym chłopcu i jedna wiedziała o miłości drugiej.
Jednak cicha i pogodna Rebeka nie potrafiła być okrutna i nigdy nie dążyła po
trupach do celu w przeciwieństwie do Marzeny. Marzena wyśmiewała koleżankę jak
tylko mogła. Na każdym kroku podkreślała, że matka Rebeki jest sprzątaczką a
ona nosi ubrania z ciuchlandu. Dziewczyna nie chciała dokładać matce zmartwień
i nigdy nie opowiadała jej o doznanych przykrościach. Była wdzięczna za każde
dobre słowo i okazywaną jej pomoc. W dzień szkolnej dyskoteki Rebeka włożyła
znalezioną sukienkę i zapytała. Mamo jak wyglądam? Ta sukienka jest jakby na
ciebie szyta. Córka słysząc te słowa
uśmiechnęła się promiennie. Skąd ją masz? Rebeka była przygotowana na to
pytanie. Pożyczyła mi ją koleżanka z klasy. Beata posmutniała. Rebeko wierz ile
bym oddała aby kupić ci taką sukienkę i inne rzeczy, które mają twoje
rówieśnice? Dziewczyna objęła a później ucałowała matkę. Mamo nie myśl o tym.
Wiem, że mnie kochasz i starasz się aby było mi jak najlepiej. Nie potrzebuję
markowych ubrań twoja miłość jest dla mnie najważniejsza. Beata rozpłakała się
i Rebeka wzruszyła się również. Po chwili otarła łzy i powiedziała. Nie mogę
teraz płakać. Ucałowała Beatę jeszcze raz i wyszła z domu.
Rebeka weszła do
Sali gimnastycznej i ujrzała koleżanki z klasy. Podeszła do nich
uśmiechając się. Rebeko jaka ładna sukienka. Zawołała Amelia a słowa jej były
szczere. Komu ją ukradłaś? Zakpiła Iwona. Nikomu nie ukradła tylko wyjęła ze
śmietnika. Zawołała Marzena. Moja siostra wyrzuciła ją wczoraj ponieważ ta już
się jej znudziła. Przy okazji wyrzuciła też naczynia, cały komplet kieliszków i
karafek. Kilka się stłukło i mama kupiła nowe. Teraz ma nowe szkło barowe i
tamtego jej nie żal. Moje drogie
więc same rozumiecie. Dziewczyna drwiąco uśmiechała się do Rebeki.
Reszta koleżanek zaczęła się śmiać. Do dziewcząt podeszli chłopcy między nimi
był Adam i zaczęli pytać o powód wesołości. Marzena nie omieszkała ich o nim
poinformować. Rebeka nie chciała słyszeć nic więcej. Biegła bez opamiętania aż
znalazła się w domu. To najgorszy dzień w moim życiu! Wykrzyknęła zdzierając z
siebie chabrową sukienkę. Usiadła na
łóżku oddychając ciężko. Mamie powiem, że bawiłam się
świetnie a sukienkę wyrzucę i nigdy już nie pójdę na szkolną dyskotekę.
Komentarze
Prześlij komentarz