wichura
Witam,
Dziś opowiem wam o zdarzeniu ze wczoraj, które niestety
spowodował nieszczęśliwy zbieg dwóch czynników. Pierwszym z nich była
nawiedzająca nasz kraj wichura, a drugim czynnikiem, była moja nie uwaga, ale
od początku.
Wczorajszego dnia,
wiatr już od rana się nasilał. Ja mam okna na południe, a wiatr wiał od
południowego zachodu. Po południu wichura się rozkręciła solidnie, by wieczorem
nabrać iście huraganowego rozpędu. Gdy już naprawdę solidnie wiało, a ja
spokojnie sobie słuchałem audiobooka, nagle z wielkim hukiem, otwarło się okno.
W pokoju momentalnie zapanowało istne pandemonium. Wiatr wył w otwartym oknie,
jakieś dokumenty uniosły się z biurka i poleciały do przeciwległej ściany, a co
gorsza, w tym całym zamieszaniu, usłyszałem brzęk tłuczonego szkła.
Natychmiast zerwałem się z kanapy i pognałem w stronę okna.
Z niemałym wysiłkiem udało mi się je zamknąć. Gdy w końcu jakoś je
zatrzasnąłem, w pokoju zaległa względna cisza. Gdy ochłonąłem z wrażenia,
zacząłem oceniać straty. Niestety te były nie małe. W pobliżu okna stały dwa
szklane wazony i jeden świecznik. Wszystko to było firmy Glassworks, a więc
było wręcz bezcenne. Niestety jeden wazon i świecznik, nie przetrwały tego
ekscesu i teraz leżały na podłodze, przemieniwszy się w stertę szkła. Ogarnął
mnie smutek, bo bardzo lubię swoją kolekcję szkła stołowego i dekoracyjnego i
każdy jej element, ma dla mnie wielką wartość. Gdyby nie to, że kiedyś nie
domknąłem dokładnie okna, piękny szklany wazon i świecznik, nie były by teraz
smętną kupką szkła. No, ale cóż, teraz pozostało mi jedynie posprzątać i tyle.
Pozdrawiam serdecznie
Komentarze
Prześlij komentarz