wichura


Witam,

Dziś opowiem wam o zdarzeniu ze wczoraj, które niestety spowodował nieszczęśliwy zbieg dwóch czynników. Pierwszym z nich była nawiedzająca nasz kraj wichura, a drugim czynnikiem, była moja nie uwaga, ale od początku.

   Wczorajszego dnia, wiatr już od rana się nasilał. Ja mam okna na południe, a wiatr wiał od południowego zachodu. Po południu wichura się rozkręciła solidnie, by wieczorem nabrać iście huraganowego rozpędu. Gdy już naprawdę solidnie wiało, a ja spokojnie sobie słuchałem audiobooka, nagle z wielkim hukiem, otwarło się okno. W pokoju momentalnie zapanowało istne pandemonium. Wiatr wył w otwartym oknie, jakieś dokumenty uniosły się z biurka i poleciały do przeciwległej ściany, a co gorsza, w tym całym zamieszaniu, usłyszałem brzęk tłuczonego szkła.

Natychmiast zerwałem się z kanapy i pognałem w stronę okna. Z niemałym wysiłkiem udało mi się je zamknąć. Gdy w końcu jakoś je zatrzasnąłem, w pokoju zaległa względna cisza. Gdy ochłonąłem z wrażenia, zacząłem oceniać straty. Niestety te były nie małe. W pobliżu okna stały dwa szklane wazony i jeden świecznik. Wszystko to było firmy Glassworks, a więc było wręcz bezcenne. Niestety jeden wazon i świecznik, nie przetrwały tego ekscesu i teraz leżały na podłodze, przemieniwszy się w stertę szkła. Ogarnął mnie smutek, bo bardzo lubię swoją kolekcję szkła stołowego i dekoracyjnego i każdy jej element, ma dla mnie wielką wartość. Gdyby nie to, że kiedyś nie domknąłem dokładnie okna, piękny szklany wazon i świecznik, nie były by teraz smętną kupką szkła. No, ale cóż, teraz pozostało mi jedynie posprzątać i tyle.

Pozdrawiam serdecznie

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.