żelki

Witam was wszystkich bardzo serdecznie. Teraz chciałbym opowiedzieć wam o żelkach, ale w sumie od tego zacząłem, bo jakiś tytuł musiałem nadać mojemu postowi, ale tak naprawdę będzie o szkle, a żelki, to tylko taki drobny elemencik, no bo szkło stołowe, albo szkło dekoracyjne, jak kto woli, to trzeba jakoś ponazywać, a więc najlepiej byłoby, jakby każdy we własnym zakresie ponazywał sobi tek, że bardzo lubię żelki, ale, jak sami wiecie żelki trzeba z czegoś jeść, no i tak wymyśliłem sobie, że do jedzenia żelek, oraz innych słodkich przekąsek postanowiłem zakupić takie piętrowe naczynie, które jest szklane, ale wzorek ma niezwsykły. Wiem, że o czymś takim pisałem, ale jeszcze nie pisałem o tym, że naczynie to swoim wyglądem do złudzenia przypomina kryształ, no i jak się tego dotyka, to wzorek ma taki niezwykły, bo są to kwadraciki, które to kwadraciki są zarówno jak i na zewnętrznych krawędziach, ale i od środka. Takie to naczynie zamówiłem właśnie w hucie szkła gospodarczego Wrześniak Glassworks, która to huta szkła gospodarczego specjalizuje się w wyrabianiau również takiego szkła, no i wszystkim podoba się naczynie. Ja jem z tego żelki, no i mojej żonie również się podobało, no i postanowiłem zaprosić na imprezę i na żelki gości z okazji mojego nowego nabytku również. Polecam wszystkim wyżej wymienioną hutę szkła gospodarczego, no i mam nadzieję, że będzie więcej zamawiających, no i oczywiście pozdrawiam wszystkich zamawiających.szkło tak, jak to mu będzie pasowało, a więc powiem tylko tyle na sam począ

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.